Reklama

Suarez tylko na masce

Kolumbia - Urugwaj 2:0 | James Rodriguez strzelił najładniejszego gola turnieju. Urugwaj nie istnieje bez Luisa Suareza. Kolumbia w ćwierćfinale zmierzy się z Brazylią
Suarez tylko na masce

Foto: rp.pl, Michał Kołodziejczyk MK Michał Kołodziejczyk

Michał Kołodziejczyk z Rio de Janeiro

Jedenaście strzelonych bramek, tylko dwie stracone, wszystkie cztery mecze wygrane. Bilans Kolumbii na tym mundialu imponuje, a piłkarze Jose Pekermana zapowiadają, że to jeszcze nie koniec. W meczu 1/8 finału z Urugwajem ich zwycięstwo nie było nawet przez chwilę zagrożone. Ci, którzy bali się o formę Kolumbijczyków, którzy przyjechali na turniej bez swojej największej gwiazdy Radamela Falcao, zobaczyli, że to nie jest drużyna jednego zawodnika. James Rodriguez dwoma golami w sobotę wieczorem ustawił się w kolejce po tytuł króla strzelców. Ma ich już pięć.

Zobacz więcej zdjęć

Obie bramki były piękne, ale ta pierwsza - wyjątkowo. Piłkarz Monaco przyjął dalekie podanie na klatkę piersiową jednocześnie się odwracając. Nie pozwolił, by piłka dotknęła ziemi, uderzył z woleja. Brazylijczycy mówią o takich golach "golazo". Druga bramka Jamesa to przede wszystkim zasługa Juana Cuadrado, który chociaż znalazł się w takiej pozycji, że mógł próbować samemu pokonać Fernando Muslerę, dostrzegł lepiej ustawionego kolegę i oszukał całą urugwajską obronę.

Reklama
Reklama

Urugwajczycy nie przypominali zespołu, który pokonał Anglię 2:1, a później poradził sobie z Włochami 1:0. Nie przypominali, bo nie mogli, brakowało największej gwiazdy - zawieszonego na cztery miesiące za ugryzienie przeciwnika Lusia Suareza. Kibice Urugwaju przyszli na mecz w maskach z podobizną swojego idola, ciągle skandowali jego nazwisko. Trener Oscar Tabarez dzień przed meczem mówił, że z jego piłkarza zrobiono kozła ofiarnego, że FIFA zastosowała karę nie współmierną do wykroczenia. - Poruszony jest cały naród urugwajski, a my w drużynie przez ostatnie dni nie rozmawiamy o niczym innym. Jesteśmy zranieni, ale siła i bunt, które są w nas, sprawiają, że wierzę w nasze zwycięstwo nad Kolumbią - mówił.

Urugwaj po Maracanie się błąkał. Nie mógł znaleźć drogi do bramki przeciwnika, można było nawet odnieść wrażenie, że Kolumbijczycy w drugiej połowie zaczęli się oszczędzać przed kolejnym meczem, widzieli, że rywale nie mogą zrobić im krzywdy. Dla Urugwajczyków to była pierwsza wizyta na słynnym stadionie w Rio od 64 lat - poprzednio pokonali tu Brazylię 2:1 i zdobyli mistrzostwo świata. Trochę śmiesznie brzmiały słowa wolontariuszy witających kibiców w drodze ze stacji metra: "Kolumbia, witamy na Maracanie." - to całkiem głośno, "Urugwaj, serdecznie witamy na Maracanie" - już trochę ciszej. Za Urugwajczykami nikt tu nie tęsknił.

Kolumbia do ćwierćfinału mistrzostw świata awansowała pierwszy raz w historii. 4 lipca zagra w Fortalezie z Brazylią i nie ma wątpliwości, że będzie faworytem tego meczu. Przy takiej formie niemal pewne jest także, że James Rodriguez nie zagrzeje długo miejsca w Monaco, w którym obecnie występuje.

 

 

 

Reklama
Reklama

 

 

 

 

 

 

Reklama
Reklama
Piłka nożna
Był nadzieją polskiej piłki, podniósł się po ciężkich kontuzjach. Czy Jakub Moder zbawi kadrę?
Materiał Promocyjny
Jedna rata i większa kontrola nad budżetem domowym?
Materiał Promocyjny
Centra danych to kwestia całego ekosystemu
Piłka nożna
Ekstraklasa. Hit w Warszawie na remis, Legia dalej balansuje na krawędzi utrzymania
Piłka nożna
Czas na baraże. Czy Robert Lewandowski zagra jeszcze na mundialu?
Piłka nożna
Jan Urban ogłosił powołania na baraże. Jest Oskar Pietuszewski
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama