Przed meczami amerykańskich lig często wykonywany jest amerykański hymn. Tak było i przed pierwszym spotkaniem nowego sezonu NBA, w którym Philadelphia 76ers grali z New York Knicks.

W trakcie odgrywania hymnu w oczy rzucało się zachowanie największej gwiazdy koszykówki. Podczas gdy inni zawodnicy słuchali „Gwiaździstego Sztandaru”, stojąc spokojnie lub śpiewając, LeBron James najpierw robił golfowe wymachy, a potem nawet imitował rzuty do kosza.

Donald Trump: LeBron James powinien przeprosić 

Taką postawę LeBrona skrytykował Donald Trump, który napisał w serwisie Truth Social, że zachowanie koszykarza było „totalną hańbą” i dodał: „Powinien przeprosić wszystkich wspaniałych amerykańskich żołnierzy i bohaterów, którzy oddali życie za amerykańską flagę i wszystko, co reprezentuje nasz kraj”.

To nie pierwszy raz, kiedy prezydent USA i najbardziej znany koszykarz spierają się publicznie. W 2017 r. LeBron założył na mecz w Waszyngtonie jeden czarny i jeden biały but z napisem „równość” i stwierdził: „To piękny kraj i nigdy nie pozwolimy, by jedna osoba dyktowała, jak piękni i jak silni jesteśmy”.

LeBron James w 2017 roku nazwał Donalda Trumpa „frajerem”

Chyba najgłośniejsze starcie Trumpa i LeBrona miało jednak miejsce w samym środku protestów czarnoskórych zawodników ligi futbolu amerykańskiego NFL, którzy klękali podczas wykonywania hymnu (co miało miejsce również w 2017 roku). Prezydent USA stwierdził, że uczestnicy protestu powinni zostać wyrzuceni z ligi. Głos w sprawie zabrał LeBron, który pochwalił uczestników protestu i oskarżył Trumpa, że ten „próbuje wykorzystać sport do podzielenia” Amerykanów. 

- Nie pozwolę nikomu, niezależnie od jego władzy, wykorzystać sportu jako platformy do dzielenia nas – mówił wówczas koszykarz. Jak dodał sport jest „niesamowity”, ponieważ łączy ludzi „jak nic innego”. 

Futbolistów poparł również inny znakomity koszykarz, Stephen Curry, który stwierdził, że do Białego Domu nie przyjedzie. Trump odpowiedział, że w takim razie jego drużyna (Golden State Warriors) nie będzie tam zapraszana. W to wszystko wmieszał się James, który napisał: „Ty frajerze, Stephen Curry już powiedział, że nie jedzie! Więc tym samym nie ma żadnego zaproszenia. Wizyta w Białym Domu była wielkim honorem, dopóki się nie pojawiłeś!”.

Czytaj więcej

NBA czekała na niego jak na zbawiciela. Teraz 40-letni już LeBron James wciąż nadaje ton

Prezydent USA nie pozostaje dłużny LeBronowi Jamesowi, posądza koszykarza o rasizm i opowiada o swojej znajomości z Michaelem Jordanem, z którym grywa w golfa. Były gwiazdor Chicago Bulls powiedział kiedyś, że „Republikanie też kupują trampki” i tego się trzyma.