Choć kontrole na granicy polsko-niemieckiej zostały wprowadzone w ubiegłym roku i mają związek z kryzysem migracyjnym, to w tej chwili ich wzmożenie wiąże się z mistrzostwami Europy i nie dotyczy już tylko naszych rubieży.
– Postanowiliśmy, że kontrole będą obecne na wszystkich granicach, tak aby zapobiec przedostaniu się na terytorium naszego kraju niebezpiecznych jednostek. To jest niezbędne, byśmy mogli zapewnić najlepszą ochronę podczas tego najważniejszego wydarzenia międzynarodowego – mówiła niemiecka minister spraw wewnętrznych Nancy Faeser.
Czytaj więcej
Francja przystępuje do turnieju w roli faworyta. Piłkarze, tak jak ich rodacy, są jednak zajęci nie pierwszym meczem z Austrią, ale polityką. Napas...
Dla Niemiec i cieszącego się słabnącym poparciem rządu bezpieczeństwo w trakcie Euro jest absolutnym priorytetem, a działania służb zaczynają się właśnie na granicach. Ocenia się, że podczas mistrzostw pojawi się około 12 mln gości. Wśród nich mogą znaleźć się nie tylko kibice z ozdobionymi flagami policzkami i szalikami w barwach narodowych na szyi. Organizatorzy już wiele miesięcy temu wytypowali główne zagrożenia tej największej tegorocznej imprezy piłkarskiej: terroryzm, chuligani, hakerzy i różnej maści aktywiści.
Chuligani to problem dobrze znany od dawna i dla policji rozpoznawalny. Nowe technologie wymusiły nowe działania. Agenci penetrują grupy ultrasów głównie w czarnej strefie internetu i na kanałach takich jak Telegram. Tam bowiem bojówki, często związane z ruchami nacjonalistycznymi, umawiają się na „ustawki”, czyli zaplanowane bitwy chuliganów.
Euro 2024. Terroryści budzą obawy służb
Jednak podczas Euro 2024 ze względów geopolitycznych w kwestiach bezpieczeństwa nastąpił gwałtowny zwrot. To nie ruchy kibicowskie, ale terroryści wywołują wielki niepokój służb.
Po ataku Państwa Islamskiego na salę koncertową w Moskwie w marcu tego roku, w którym zginęło 139 osób, a 180 zostało rannych, niemiecki rząd podkreślił, że Euro również znalazło się na celowniku organizacji terrorystycznych z Bliskiego Wschodu.
Niemcy ściśle współpracują z Francuzami, którzy prowadzą tysiące śledztw w związku z organizacją igrzysk olimpijskich w Paryżu, a niedawno udaremnili pierwszą próbę zamachu związaną właśnie z igrzyskami. Do ataku miało dojść przed stadionem piłkarskim w Saint-Etienne. W Niemczech zagrożenie islamistyczne zdaniem władz wzrosło po zabójstwie pod koniec maja policjanta w Mannheim, zakwalifikowanym przez kanclerza Olafa Scholza jako „zamach”.
Odrębnym obszarem działania organizatorów będzie ochrona reprezentacji i kibiców Ukrainy. Niemieckie media podają, że będzie „szczególna i wzmocniona”.
Czytaj więcej
Wojna i przymusowa emigracja nie przeszkodziły Ukraińcom awansować na Euro 2024. To będzie ich pierwszy wielki turniej od czasu rosyjskiej napaści.
Rzecznik Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Niemiec powiedział, że spodziewają się „próby wywarcia negatywnego wpływu” i „akcji dezinformacyjnych, tak aby wpłynąć na opinię publiczną w Niemczech, podzielić nasz kraj i społeczeństwo”. Ma stać za tym Moskwa. Polityka będzie pewnie widoczna też przy okazji meczów debiutujących na mistrzostwach Gruzinów. To dlatego gospodarze tak wielką wagę przywiązują do zabezpieczenia informatycznego. Z jednej strony chodzi o ograniczenie działań dezinformacyjnych, z drugiej – możliwych aktów sabotażu i dezorganizacji mistrzostw, chociażby poprzez atak na system biletowy.
Na Euro zapewne pojawią się aktywiści z organizacji ekologicznych. Nie stanowią zagrożenia fizycznego, lecz potrafią skutecznie zakłócić widowisko. Również na nich skupia się uwaga miejscowej policji.
Główną bazą bezpieczeństwa podczas Euro jest Międzynarodowe Centrum Współpracy Policji (IPCC) umiejscowione w porcie Neuss na Renie, niedaleko Duesseldorfu. Niemieccy policjanci we współpracy ze służbami z całej Europy, także polskimi, analizują tam wszystkie wrażliwe informacje. Wyzwanie jest ogromne, ale niemiecki rząd deklaruje, że wszystko jest dopięte na ostatni guzik.