W sobotnim prologu w Rotterdamie jadący z numerem 13 aktualny mistrz świata i złoty medalista olimpijski w jeździe indywidualnej na czas pokazał regularność i precyzję. Dystans 8,9 kilometra pokonał dokładnie w czasie 10 minut.
Zwycięstwo kolarza nazywanego Spartakusem to także odpowiedź na oskarżenia pod jego adresem, jakoby stosował w swoim rowerze dodatkowy napęd z ukrytych w ramie baterii, który pozwolił mu wygrać w kwietniu klasyczne wyścigi Paryż – Roubaix i Dookoła Flandrii.
Pod wpływem tych podejrzeń organizatorzy Tour de France wprowadzili w tym roku obowiązek kontroli technicznej rowerów. Prześwietla się je w specjalnych urządzeniach skanujących, podobnych do tych stosowanych do kontroli bagażu na lotniskach.
“Po prologu mój rower był oczywiście sprawdzany. Powiedziałem kontrolującym: “Zobaczcie, gdzie jest motor. Motor to ja”. Wygrałem ten prolog w ten sam sposób jak w przeszłości wszystkie inne tego typu etapy”.
“Oczywiście nic nie znaleźli. To po prostu rower, a Fabian jest po prostu mistrzem”, komentował dyrektor sportowy Saxo Bank Bjarne Riis.
Dla lidera jego grupy i jednego z faworytów do zwycięstwa w Paryżu Andy’ego Schecka wyścig nie zaczął się jednak dobrze. Luksemburczyk stracił do zwycięzcy minutę i 9 sekund.
Spośród wielkich wyścigu najbardziej cieszył się Lance Armstrong, który stracił do Cancellary 22 sekundy i uzyskał czwarty czas, lepszy o 5 sekund od najgroźniejszego rywala Hiszpana Alberto Contadora, ubiegłorocznego zwycięzcy.
“Gdyby dziś rano ktoś mi powiedział, że ukończę prolog w pierwszej piątce i uzyskam przewagę nad najgroźniejszymi konkurentami, podpisałbym się pod tym obydwiema rękami. Trudno nie być zadowolonym” – mówił na mecie Armstrong, który pierwszy raz od swego powrotu do ścigania okazał się lepszy od Contadora w jeździe na czas.
Niedzielny pierwszy etap z Rotterdamu do Brukseli zgodnie z przewidywaniami kończył się finiszem peletonu. Nie przewidziano tylko, że liczne kraksy na ostatnich kilometrach tak mocno go zdziesiątkują.
Najszybciej spośród specjalistów sprintu, którzy utrzymali się na czele, finiszował 36-letni Włoch Alessandro Petecchi z grupy Lampre. To jego piąty etapowy sukces w Wielkiej Pętli uzyskany w siedem lat po czterech zwycięstwach w 2003 roku.
Liderem pozostaje Fabian Cancellara.
[ramka][srodtytul]PROLOG (8,9 km ind. na czas w Rotterdamie):[/srodtytul]
1. F. Cancellara (Szwajcaria, Saxo Bank) 10.00;
2. T. Martin (Niemcy, Columbia) strata 10 s;
3. D. Millar (W. Brytania, Garmin) 20;
4. L. Armstrong (USA, RadioShack) 22;
5. G. Thomas (W. Brytania, Sky) 23;
6. A. Contador (Hiszpania, Astana) 27;
7. T. Farrar (USA, Garmin) 28;
8. L. Leipheimer (USA, RadioShack) tsc;
...
162. S. Szmyd (Polska, Liquigas) 1.20.
[srodtytul]I ETAP (Rotterdam - Bruksela, 223,5 km):[/srodtytul]
1. A. Petacchi (Włochy, Lampre) 5:09.38;
2. M. Renshaw (Australia, Columbia);
3. T. Hushovd (Norwegia, Cervelo);
...
116. Szmyd tsc.
[srodtytul]KLASYFIKACJA GENERALNA[/srodtytul]
1. Cancellara 5:19.38;
2. Martin strata 10 s;
3. Millar 20;
4. Armstrong 22;
5. Thomas 23;
6. Contador 27;
7. Farrar 28;
8. Leipheimer tsc;
...
162. Szmyd 1.20. [/ramka]