Reklama

Sędziowie złapani na spalonym

Po błędach w ekstraklasie PZPN zrezygnował z arbitrów bramkowych. Problemy ma też UEFA.

Publikacja: 16.04.2013 23:09

Sędziowie złapani na spalonym

Foto: Fotorzepa, Pio Piotr Guzik

To były złe tygodnie dla facetów w czerni. Najpierw przez Europę przelała się fala protestów po awansie Borussii Dortmund do półfinału Ligi Mistrzów, kiedy decydujący gol padł po wyraźnym spalonym. Później w Polsce arbiter stojący przy linii końcowej nie zobaczył, że piłka o pół metra opuściła boisko, zanim Legia strzeliła pierwszego gola w meczu z Wisłą.

W Polsce decyzje o zmianach były natychmiastowe. Zbigniew Przesmycki odpowiadający za sędziów po rozmowie z prezesem PZPN Zbigniewem Bońkiem wycofał się z pomysłu prowadzenia meczów przez sześciu arbitrów.  – Był to eksperyment, którego nie ma sensu kontynuować. Na boiskach ekstraklasy było zbyt wiele zamieszania, kontrowersji – powiedział Przesmycki.

W swoich przemyśleniach posunął się on nawet dalej. Stwierdził, że gdyby nie było arbitrów bramkowych, liniowy nadążyłby za akcją, a rozłożenie odpowiedzialności na zbyt wiele osób wpływa na to, że żaden z sędziów nie jest w 100 procentach skoncentrowany. Sebastian Jarzębak, który nie dostrzegł zdarzenia mającego miejsce tuż przed nim, zaczął nawet mówić coś o martwym punkcie.

– To było jak widok w bocznym lusterku w samochodzie w czasie zmiany pasa ruchu. Jest taki moment, w którym kierowca nie widzi auta jadącego obok niego. Gdybym stał na linii końcowej boiska, pewnie bym to wychwycił. Niestety, musiałem się cofnąć, by nie staranował mnie piłkarz. Zabrakło mi praktyki sędziego asystenta, wyczulonego na to, czy piłka opuściła plac gry. Z braku doświadczenia wynikła jakaś blokada – tłumaczył.

Błędy sędziów w meczu Wisła – Legia rozpoczęły burzę na łączach. Dyrektor sportowy krakowskiego klubu Jacek Bednarz zapowiedział utworzenie galerii sław, w której powieszone będą zdjęcia wszystkich arbitrów, którzy skrzywdzili Wisłę. Boniek, nie czekając nawet na posiedzenie komisji oceniającej pracę sędziów, na Twitterze stwierdził, że Bednarz – zamiast pracować dla Wisły – usprawiedliwia to, że piłkarze kopali się w czoło. Boniek z Bednarzem w mediach kopią się nadal. Po kostkach.

Reklama
Reklama

PZPN zakończył eksperyment z pięcioma sędziami na boisku, UEFA brnie dalej. Michel Platini twierdzi, że wprowadzanie dodatkowych oczu do pomocy sędziemu głównemu jest jedynym kierunkiem, w którym może iść piłka nożna. Odrzuca pomysły z wprowadzaniem do gry zaawansowanej technologii. - Używanie systemu goal-line w rozgrywkach prowadzonych przez UEFA w ciągu pięciu lat kosztowałoby 50 milionów euro. Wolę te pieniądze przeznaczyć na rozwój młodzieży niż na technologię, która rozstrzygnie wątpliwości co do jednej lub dwóch bramek rocznie. To zbyt kosztowne. Dodatkowy sędzia za każdą bramką, jeżeli ma dobre okulary, zobaczy, czy piłka minęła linię – mówi Platini.

Okularów zabrakło ostatnio liniowym w Lidze Mistrzów. Najwięcej kontrowersji wzbudził mecz Borussia – Malaga, kiedy gole dla obu drużyn padły ze spalonego. Najpierw Eliseu strzelił gola dla gości na 2:1, a potem w doliczonym czasie gry Felipe Santana zdobył zwycięską bramkę, chociaż wcześniej przepisy złamało aż czterech zawodników Borussii.

– Jeśli zespół przegrywa w 93. minucie, to może być trochę wściekły i opowiadać rzeczy, których mówić nie wypada. Mogę zapewnić, że w tym sezonie sędziowie w Lidze Mistrzów są znakomici – stwierdził sekretarz generalny UEFA Gianni Infantino.

UEFA zawiesiła jednego ze znakomitych – Wolfganga Starka, który prowadził mecz Paris Saint-Germain z Barceloną w ćwierćfinale i nie dostrzegł, że gola dla gospodarzy ze spalonego strzelił Zlatan Ibrahimović. Na Starka w oficjalnym piśmie poskarżyła się Barcelona, jednak nie chodziło jej o sytuację, po której PSG zdobyło bramkę. Według Katalończyków Stark pokazał, że nie zna przepisów, gdy nakazał kontynuowanie gry po tym, jak zderzyło się dwóch zawodników Barcelony – Javier Macherano i Jordi Alba. Według najnowszych wytycznych arbiter powinien wtedy przerwać grę, by umożliwić pomoc lekarską.

Władze piłkarskie od lat odrzucają propozycję wprowadzenia dodatkowego arbitra, który miałby dostęp do monitora telewizyjnego z powtórkami i w ciągu kilku sekund mógłby podjąć decyzję. Obalenie dogmatu o nieomylności sędziego mogłoby wywołać za dużo zamieszania.

Sędziowie już teraz nieoficjalnie korzystają z powtórek (Zinedine Zidane dostał czerwoną kartkę w finale mistrzostw świata kilkanaście sekund po uderzeniu Marca Materazziego).

Reklama
Reklama

Technologia goal-line od przyszłego sezonu ma być wprowadzona w Premiership, Sepp Blatter obiecał, że system będzie działał na mundialu w Brazylii. Przesmycki proponuje wprowadzenie dwóch minutowych przerw technicznych – po jednej dla każdego zespołu. Macie wątpliwości – możecie przerwać grę, coś jak challenge w tenisie.

Oczywiście analiza zapisu telewizyjnego nie rozwiąże wszystkich problemów (jak odwołać odgwizdanego już spalonego?), ale może bardzo pomóc i nic nie kosztuje. Zupełnie bezzasadny jest argument, że spowolni mecze: awantury po błędach sędziów trwają dłużej.

To były złe tygodnie dla facetów w czerni. Najpierw przez Europę przelała się fala protestów po awansie Borussii Dortmund do półfinału Ligi Mistrzów, kiedy decydujący gol padł po wyraźnym spalonym. Później w Polsce arbiter stojący przy linii końcowej nie zobaczył, że piłka o pół metra opuściła boisko, zanim Legia strzeliła pierwszego gola w meczu z Wisłą.

W Polsce decyzje o zmianach były natychmiastowe. Zbigniew Przesmycki odpowiadający za sędziów po rozmowie z prezesem PZPN Zbigniewem Bońkiem wycofał się z pomysłu prowadzenia meczów przez sześciu arbitrów.  – Był to eksperyment, którego nie ma sensu kontynuować. Na boiskach ekstraklasy było zbyt wiele zamieszania, kontrowersji – powiedział Przesmycki.

Pozostało jeszcze 85% artykułu
Reklama
Piłka nożna
Prawnuk Benito Mussoliniego zadebiutował w meczu Serie A
Materiał Promocyjny
Sieci kampusowe – łączność skrojona dla firm
Piłka nożna
Losowanie Ligi Konferencji. Z kim zagrają Lech, Legia, Raków i Jagiellonia?
Piłka nożna
Robert Lewandowski odzyska opaskę kapitana, do kadry wraca też Kamil Grosicki
Piłka nożna
Cztery polskie kluby w Lidze Konferencji. Thriller Legii, wygrana Lecha w Belgii
Materiał Promocyjny
Bieszczady to region, który wciąż zachowuje aurę dzikości i tajemniczości
Piłka nożna
Grał w Premier League i młodzieżowych reprezentacjach Anglii. Będzie hit transferowy w Ekstraklasie?
Materiał Promocyjny
Jak sfinansować rozwój w branży rolno-spożywczej?
Reklama
Reklama