Piłkarze Wybrzeża Kości Słoniowej byli już trzykrotnie mistrzami Afryki, ale sukcesu na mundialu nigdy nie osiągnęli. Tymczasem w meczu z Niemcami byli bliscy sprawienia niespodzianki.
W Toronto długo prowadzili po bramce, którą w zamieszaniu w polu karnym zdobył Franck Kessie.
Mundial 2026. Niemcy już pewni awansu z grupy E
– Mają świetną obronę, a w ataku są bardzo szybcy – ostrzegał przed sobotnim rywalem selekcjoner Niemców Julian Nagelsmann. – Będziemy musieli bacznie obserwować Yana Diomande, ale także Nicolasa Pepe i Amada Diallo. Oni są jak pociągi ekspresowe. Uwielbiają pojedynki. Musimy być na to przygotowani – dodawał obrońca Antonio Rüdiger.
Diomande to 19-letni skrzydłowy RB Lipsk, który już w pierwszym sezonie w Bundeslidze uzbierał 12 bramek oraz dziewięć asyst i pomógł drużynie awansować do Ligi Mistrzów. To jednak nie on odegrał w sobotę główną rolę.
Niemcy chcieli jak najszybciej zagwarantować sobie awans, bo z dwóch poprzednich mundiali wracali do domu już po fazie grupowej. To ich najgorszy wynik w historii.
Po stracie gola bili jednak głową w mur. Wyrównali dopiero po akcji rezerwowych, którzy pojawili się na boisku kilka minut wcześniej. Podawał Nadiem Amiri, strzelał Deniz Undav.
Kim jest nowy gwiazdor Niemców Deniz Undav?
Mający kurdyjskie korzenie reprezentant Niemiec debiutuje w mistrzostwach świata. W sobotę rozgrywał dopiero jedenasty mecz w kadrze. W spotkaniu z Curaçao po wejściu z ławki do zdobytej bramki dołożył dwie asysty. W Toronto uratował honor swojej drużyny, trafiając w doliczonym czasie po raz drugi, choć trzeba przyznać, że znakomitym zagraniem w tej akcji popisał się Felix Nmecha.
– Kiedy myślę o tym, gdzie byłem zaledwie cztery lata temu, nie mogłem marzyć, że będę tutaj – opowiadał przed mundialem.
Jeszcze w 2022 r. występował w drugiej lidze belgijskiej. Miniony sezon zakończył w barwach VfB Stuttgart jako wicekról strzelców Bundesligi, za Harrym Kane'em.
– Zdobywanie bramek to moja praca. Niezależnie od tego, czy wchodzę z ławki rezerwowych, czy gram od początku, muszę dawać z siebie 100 proc. Na resztę nie mam wpływu – podkreśla Undav.
Na pewno nie ma wpływu na to, czy Nagelsmann wreszcie się do niego przekona i da mu szansę w wyjściowej jedenastce. Jakiś czas temu selekcjoner zasugerował, że gdyby wystawił go od początku, ten nie strzeliłby gola. Potem za te słowa przeprosił.
Lepszego momentu niż ostatni mecz w grupie z Ekwadorem na sprawdzenie, czy Undav może być kimś więcej niż dżokerem, nie będzie. Niemcy mają już zagwarantowany awans z pierwszego miejsca, Nagelsmann nic nie ryzykuje.