Zwycięskiego gola dla Argentyny zdobył Nicolas Otamendi.
Mecz opóźniony ze względu na starcia kibiców
Przed meczem, w czasie grania hymnów obu krajów, na trybunach doszło do starć między kibicami Argentyny i Brazylii. Konieczna była interwencja policji, która starła się z argentyńskimi fanami.
Kibiców starali się uspokoić piłkarze mistrzów świata, na czele z Lionelem Messim. Ostatecznie jednak piłkarze zeszli z murawy i wrócili na nią dopiero po 10 minutach, gdy sytuacja na trybunach została opanowana.
Mimo dopingu zapełnionego do ostatniego miejsca stadionu Brazylia poniosła pierwszą w historii porażkę u siebie w meczu eliminacji mistrzostw świata, a jednocześnie trzecią z rzędu porażkę w eliminacjach.
Czytaj więcej
Polska zagra u siebie z Estonią w barażowym półfinale o Euro 2024, mecz odbędzie się dokładnie za cztery miesiące, 21 marca. Zwycięzca tego spotkan...
Porażka oznacza, że Brazylia spadła na szóste miejsce w tabeli i traci osiem punktów do prowadzącej w tabeli Argentyny.
- Prawdą jest, że ta grupa nadal osiąga historyczne sukcesy, po raz kolejny - powiedział o drużynie mistrzów świata Messi.
- Oczywiście początek był zły, ponieważ widzieliśmy jak biją ludzi. Myśli się wtedy o rodzinie, o ludziach, którzy tam są, którzy nie wiedzą co się dzieje i są bardziej tym zaniepokojeni niż zajęci meczem. W tym momencie mecz był na drugim miejscu - mówił o zamieszkach na stadionie Messi.
Jednocześnie kapitan reprezentacji Argentyny stwierdził, że zwycięstwo nad Brazylią jest "jednym z najważniejszych zwycięstw" obecnej reprezentacji w związku z historyczną pierwszą porażką Brazylii w eliminacyjnym meczu u siebie.
Trener Argentyny rozważa odejście ze stanowiska
Brazylia grała osłabiona brakiem kontuzjowanych gwiazd - Viniciusa Jr i Neymara. W przerwie gospodarze stracili też kapitana, Marquinhosa, który doznał kontuzji.
Brazylia miała szansę na zwycięstwo w meczu, w którym przeważała. Tuż przed przerwą obrońca Christian Romero wybił piłkę z linii argentyńskiej bramki po strzale Gabriela Martinellego.
W drugiej połowie Martinelli znów mógł zdobyć gola, ale w doskonałej sytuacji, z bliska, trafił w bramkarza.
Argentyna zdobyła zwycięskiego gola po rzucie rożnym bitym przez Giovaniego Lo Celso i strzale głową Otamendiego.
W ostatnich minutach brazylijscy fani, sfrustrowani nieskutecznością reprezentacji, skandowali "Ole!" za każdym razem, gdy Argentyńczycy wymieniali celne podania.
Po meczu wszystkich zaszokował selekcjoner mistrzów świata, Lionel Scaloni, który przyznał, że rozważa rezygnację ze stanowiska. - Argentyna potrzebuje trenera, który poświęca całą energię i który ma się dobrze. Muszę zacząć myśleć, mam wiele rzeczy do przemyślenia - powiedział Scaloni, który nie odpowiadał na pytania w czasie konferencji.