Reklama
Rozwiń
Reklama

Niecierpliwy szejk, arogancki Mancini

Włoch zwolniony z Manchesteru City. Arabscy właściciele klubu marzą o sprowadzeniu Manuela Pellegriniego

Publikacja: 15.05.2013 01:41

Roberto Mancini trenował City od grudnia 2009 roku

Roberto Mancini trenował City od grudnia 2009 roku

Foto: AFP

O tym, że Roberto Mancini straci posadę, słychać było od kilku dni, choć on sam konsekwentnie temu zaprzeczał.

– Nie rozumiem, dlaczego klub nie przerywa tych spekulacji. Jeśli okaże się, że to nieprawda, wyjdziecie na idiotów, że piszecie takie rzeczy. Ale jeśli zostanę zwolniony, to ja wyjdę na idiotę, że nic o tym nie wiedziałem – przyznawał Włoch w rozmowach z angielskimi dziennikarzami.

Nie odchodzi dlatego, że przegrał w sobotę finał Pucharu Anglii z Wigan, kończąc sezon z pustymi rękami. Jego los został przesądzony już wcześniej. Odchodzi, bo znów nie potrafił podbić z drużyną Ligi Mistrzów. A może jeszcze bardziej przez konflikt z władzami klubu, którym od kilku miesięcy przy każdej okazji wypominał, że odpuścili walkę o Robina van Persiego, o którego on tak bardzo zabiegał.

Mancini do spełniania zachcianek był przyzwyczajony. Zawsze dostawał wszystko, o co prosił. Latem 2010,  pół roku po przyjściu do Manchesteru, wydał na transfery ponad 100 mln funtów. Z zakupów wrócił m.in. z Mario Balotellim, Davidem Silvą i Yayą Toure.

Wystarczyło na awans do LM i pierwsze od 35 lat trofeum – Puchar Anglii. I oczywiście na miłość kibiców, która przerodziła się w uwielbienie, gdy City wygrali na Old Trafford 6:1, a w maju 2012 roku w ostatniej kolejce zepchnęli z tronu Manchester United i zdobyli tytuł po 44 latach.

Reklama
Reklama

Nic dziwnego, że kiedy wczoraj jeden z byłych pracowników klubu Stephen Aziz porównał Manciniego na Twitterze do kameleona, uśmiechniętego w mediach, a za zamkniętymi drzwiami zmieniającego się w „aroganckiego, nerwowego, egocentrycznego ignoranta pozbawionego manier", w Internecie zawrzało.

W ogień skoczyliby za nim do niedawna również piłkarze. O Balotellim mówił, że gdyby był jego kolegą z zespołu, biłby go codziennie po głowie. Kłócił się z nim i szarpał na treningach, ale tolerował jego wygłupy, lenistwo i wypady do nocnych klubów, bo uważał, że to dobry chłopak, tylko się pogubił. Drugą szansę dał Carlosowi Tevezowi, który w 2011 roku odmówił wejścia na boisko w meczu Ligi Mistrzów z Bayernem Monachium i uciekł do Argentyny.

Relacje Manciniego z zawodnikami popsuły się jednak w ostatnich miesiącach. Włoch już nie bronił Joe Harta za popełniane błędy, wręcz przeciwnie – po porażkach z Southampton i Sunderlandem krytykował publicznie jego i Nasriego. Vincentowi Kompany'emu miał za złe, że po wyleczeniu kontuzji od razu pojechał na zgrupowanie reprezentacji Belgii, a Micah Richardsowi powiedział, że nie wstanie z ławki, dopóki będzie krytykował taktykę drużyny.

Głodny sukcesów w Europie szejk Mansour marzy, by Manciniego zastąpił Manuel Pellegrini, budowniczy potęgi Villarrealu i Malagi. – Umówiłem się z władzami Malagi, że nie będę z nikim negocjował, dopóki nie wyjaśni się moja przyszłość w klubie – tłumaczy Chilijczyk.

Piłka nożna
Barcelona znokautowana w Madrycie, Hansi Flick jeszcze nigdy tak nie przegrał
Piłka nożna
Real Madryt gasi światło. Czy to już koniec piłkarskiej Superligi?
futsal
Hiszpania wróciła na tron. Wielki finał na oczach szefa UEFA i legendy futbolu
Piłka nożna
Barcelona w półfinale Pucharu Króla. Pokonała pogromcę Realu, Robert Lewandowski bez bramki
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama