Reklama

Kiedyś Australijczycy we wszystkim byli pierwsi

Bohdan Tomaszewski, legenda dziennikarstwa sportowego, wybitny znawca tenisa
Kiedyś Australijczycy we wszystkim byli pierwsi

Foto: Fotorzepa, Piotr Nowak PN Piotr Nowak

Czy nadchodzący Wielki Szlem w Melbourne to dla pana obietnica ciekawych wydarzeń?

Bohdan Tomaszewski: Są co najmniej dwa powody, by śledzić go z dużym zainteresowaniem. Pierwszy to oczywiście udział Polek i Polaków, z których Agnieszka Radwańska jest dziś, moim zdaniem, jedną z czołowych kandydatek do zwycięstwa. Drugi – turniej męski, choć niby ma mocnego faworyta, czyli Novaka Djokovicia, to zgodnie z tradycją szykuje niespodzianki. Tam teoria nie zawsze jest  zgodna z praktyką.

Ostatnie sukcesy Radwańskiej zrobiły na panu wrażenie...

Pomijając fakt, że pikantny wynik 6:0, 6:0 w finale turnieju to dość osobliwa sprawa, muszę potwierdzić, że Agnieszka znacznie poprawiła serwis, który tylko pozornie wygląda na łatwy. Coraz lepiej odbija także trudne piłki, doskonale biega, jest, jak mówiłem niegdyś, elastyczną ścianą. No i nie psuje łatwych piłek, to podstawa potęgi i skuteczności jej tenisa.

Reklama
Reklama

A jak pan widzi australijskie szanse Jerzego Janowicza?

Wie pan, Polacy w Australian Open przed wojną nigdy nie grali i aż się prosi, by odrobili wreszcie te straty. Uważam jednak, że dla Janowicza sukcesem będzie każdy wygrany mecz. To młody tenisista. Mimo pierwszych sukcesów dopiero wchodzi w ten świat, dopiero się uczy, jak mierzyć się z australijskimi upałami, wiatrami i tym wszystkim, co tworzy Wielki Szlem w Melbourne.

Oglądał pan na żywo Australian Open?

Tak, ale niestety tylko raz. Zostałem w Australii dłużej po igrzyskach w Melbourne i zobaczyłem turniej w styczniu 1957 roku, na trawiastych kortach Kooyong.

I podobał się panu styl gry?

Byłem wręcz zakochany w tenisie australijskim. Był przecież czas, że oni byli we wszystkim pierwsi, wprowadzali nowinki, takie jak oburęczny bekhend stosowany przez Johna Bromwicha i Vivian McGrath albo przerzucanie rakiety z ręki do ręki. Mieli legendarnych mistrzów takich jak Ken Rosewall. Stanowili osobną kategorię w światowym tenisie. Pozostaje smutną tajemnicą, jak w kraju o takiej tradycji tenis nie może nawiązać do wielkich czasów. Nawet Lleyton Hewitt to już tylko strony starego albumu. Tęsknię do chwil, gdy znów będą wygrywać.

Reklama
Reklama

Jak pan skomentuje fakt, że mistrz i mistrzyni Australian Open 2013 dostaną, oprócz innych splendorów, równowartość prawie 8 mln złotych nagrody?

Ta kwota budzi zamieszanie w głowie. Z jednej strony oczywisty podziw, jak każde wielkie bogactwo, z drugiej powoduje pewien niesmak i smutną konstatację, że pieniądze już naprawdę niepodzielnie rządzą sportem.

Sport
Andrzej Chyra dla „Rzeczpospolitej” po premierze spektaklu o Wilimowskim: Chcemy poznawać takie historie
Materiał Promocyjny
Nowy luksus zaczyna się od rozmowy. Byliśmy w showroomie EXLANTIX w Warszawie
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Sport
Powstaje film o Adamie Małyszu. Kto zagra wybitnego skoczka?
Sport
Ostatni rozdział mistrzyni olimpijskiej. Aleksandra Mirosław ogłosiła to w dniu urodzin
Materiał Promocyjny
Arabia Saudyjska. W krainie gościnności
Sport
Prezydent na ślubowaniu olimpijczyków: Nikt by nie uwierzył
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama