Kuchenne talizmany sportowców

Adam Małysz miał swoją bułkę z bananem. A jakie potrawy i napoje wpływają dobrze na formę i samopoczucie innych sportowców?

Publikacja: 12.01.2013 14:57

Kuchenne talizmany sportowców

Foto: AFP

Kiedy Demba Ba przeszedł tydzień temu z Newcastle do Chelsea, dziennikarz telewizji londyńskiego klubu wręczył mu na powitanie butelkę syropu truskawkowego firmy Łowicz.  Senegalski piłkarz w jednym z wywiadów wspomniał kiedyś, że taki napój, rozcieńczany z wodą, to tajemnica jego sukcesu. Gdy grał w Newcastle, syrop sprowadzano specjalnie z południa Francji. W Londynie można go kupić w polskich sklepach.

Michael Phelps, najbardziej utytułowany olimpijczyk, 18-krotny mistrz w pływaniu, raczył się napojami energetyzującymi. Pił po cztery puszki na obiad i kolację. Do niemal każdej potrawy dodawał majonez. A zjeść podczas kariery potrafił. Na śniadanie płatki owsiane, dziesięć jajek, trzy wielkie kanapki z masłem, jajecznicą, smażoną cebulą, pomidorami i sałatą (oczywiście z majonezem), do tego omlet z pięciu jajek, po trzy tosty w polewie cukrowej i naleśniki z czekoladą. Wszystko popite dwoma równie dużymi kubkami kawy.

Można się zmęczyć samym wymienianiem. A przecież to dopiero pierwszy posiłek. Na obiad i kolację Phelps pochłaniał m.in. talerz spaghetti oraz pizzę z serem i pomidorami. Kanapkami też nie pogardził. W sumie 12 tys. kalorii dziennie.

Najszybszy człowiek na Ziemi Usain Bolt uwielbia kurczaki w panierce, a jego kolega z jamajskiej kadry i rywal z bieżni Yohan Blake – banany (16 dziennie). Duma Wielkiej Brytanii, kolarz Bradley Wiggins, kładąc się spać przed kolejnymi etapami wygranego Tour de France 2012, jadł owsiankę. Wybitny żeglarz Ben Ainslie przed ważnymi zawodami gotował chińszczyznę, a legenda wioślarstwa Steve Redgrave płynąc po złoto na igrzyskach w Barcelonie 1992, nie mógł sobie odmówić w wiosce olimpijskiej lodów – ośmiu dziennie.

Piłkarzom często trudno przystosować się do nowej rzeczywistości kulinarnej. Ale Serb Nemanja Vidić, mimo że zasłynął kiedyś stwierdzeniem, iż największą atrakcją w Manchesterze jest rozkład jazdy pociągów na dworcu, z którego można odjechać do mniej deszczowych miast, tradycyjną na Wyspach rybę z frytkami bardzo polubił. Choć w wersji bez groszku. Czy przypadł mu do gustu również pie and mash, czyli placek nadziewany wołowiną z porcją tłuczonych ziemniaków w sosie pietruszkowym, tak kochany przez Davida Beckhama, nie wiadomo.

Sergio Aguero po przeprowadzce do Premiership pomógł kolega z drużyny. – Pablo Zabaleta pokazał mi miejsce, w którym można kupić argentyńskie mięso – tłumaczył napastnik Manchesteru City. Aguero zaprzyjaźnił się z właścicielami jednej z restauracji (nazwy nie podajemy, by nie robić reklamy) serwującej jego ulubione steki.

Problemy dotykają czasem także piłkarzy angielskich. Gdy trenerem Tottenhamu został Hiszpan Juande Ramos, wprowadził żywieniowy reżim. Tom Huddlestone musiał zrezygnować z polewania kurczaka keczupem. A były selekcjoner Anglików Fabio Capello robił kadrowiczom wykłady o wyższości kuchni śródziemnomorskiej nad keczupem i frytkami. Ale nawet na Wyspach nie każdy jest kulinarnym patriotą. Ashley Young, pomocnik Manchesteru United, pokochał curry z kozy (lub jak kto woli – kozę w curry), danie popularne na Karaibach.

Kiedy Demba Ba przeszedł tydzień temu z Newcastle do Chelsea, dziennikarz telewizji londyńskiego klubu wręczył mu na powitanie butelkę syropu truskawkowego firmy Łowicz.  Senegalski piłkarz w jednym z wywiadów wspomniał kiedyś, że taki napój, rozcieńczany z wodą, to tajemnica jego sukcesu. Gdy grał w Newcastle, syrop sprowadzano specjalnie z południa Francji. W Londynie można go kupić w polskich sklepach.

Michael Phelps, najbardziej utytułowany olimpijczyk, 18-krotny mistrz w pływaniu, raczył się napojami energetyzującymi. Pił po cztery puszki na obiad i kolację. Do niemal każdej potrawy dodawał majonez. A zjeść podczas kariery potrafił. Na śniadanie płatki owsiane, dziesięć jajek, trzy wielkie kanapki z masłem, jajecznicą, smażoną cebulą, pomidorami i sałatą (oczywiście z majonezem), do tego omlet z pięciu jajek, po trzy tosty w polewie cukrowej i naleśniki z czekoladą. Wszystko popite dwoma równie dużymi kubkami kawy.

Sport
Półfinały Euro 2024: Dwa kroki do chwały
Sport
Piękna i zdradliwa. Trawa zaszkodzi Hubertowi Hurkaczowi i polskiemu tenisowi?
Sport
Ceremonia otwarcia igrzysk olimpijskich w Paryżu. Francuzi chcą zachwycić świat
Sport
Mark Cavendish. Szybki i wściekły mnich
Materiał Promocyjny
Mazda CX-5 – wszystko, co dobre, ma swój koniec
Sport
Hubert Hurkacz. Siódmy na świecie, czwarty w prognozach
Materiał Promocyjny
Branża bankowa gorszy okres ma za sobą