Za 30-sekundowe spoty reklamowe podczas transmisji finału w Tampie telewizja NBC zażyczyła sobie po 3 miliony dolarów. To o 300 tysięcy więcej niż w ubiegłym roku. Firmy tną budżety reklamowe, ale nie na Super Bowl, najważniejszy mecz w najważniejszej dyscyplinie sportu po tej stronie Atlantyku. Finał jest jak towar luksusowy, ma wzięcie w każdych czasach.

Ogląda go w Stanach ponad 100 milionów widzów, trzy razy więcej niż rozdanie Oscarów. A trzeba jeszcze doliczyć widownię na całym świecie. W Polsce mecz pokazuje nSport, początek o 1 w nocy z niedzieli na poniedziałek.

W weekend Super Bowl jest w Stanach najmniej samobójstw, ale i ślubów, za to najwięcej imprez, w miejscach publicznych i u przyjaciół. Obżarstwem finałowa niedziela ustępuje tylko Świętu Dziękczynienia.

Telewizje na wieczór po meczu przygotowują premiery seriali, a wielkie koncerny premiery najkosztowniejszych reklam. Aż 90 sekund potrwa film zapowiadający nowy hit studia Dreamworks Animation „Monsters vs Aliens”.

– Ameryka nie chce oglądać firm w letargu, ograniczających sprzedaż i promocję – mówi Scott Keogh, szef marketingu amerykańskiego oddziału Audi. Jego firma przed rokiem wydała na reklamy 6 milionów dolarów. Zobaczyło je łącznie 600 mln widzów. Browar Anheuser-Busch, producent słynnego budweisera, wykupił jeszcze więcej czasu reklamowego niż w ubiegłym roku. Piwo będzie się lało w ten weekend na stadionie w Tampa i przed telewizorami.

Super Bowl to sport i show, w dowolnej kolejności. Po raz pierwszy w historii bezpośrednio przed meczem NBC połączy się z Białym Domem, gdzie wywiadu na żywo udzieli Barack Obama. Swoje sympatie prezydent już zdradził.

– Życzę wszystkiego najlepszego Cardinals. To zespół, który dużo wycierpiał i teraz przeżywa swoją wersję bajki o Kopciuszku. Jednak to Steelers są bliżsi memu sercu. Właściciel klubu oraz trener wspierali mnie podczas kampanii– stwierdził Obama, prywatnie zaprzysięgły kibic innej drużyny NFL, Chicago Bears.

[wyimek]Finałowy weekend to czas imprez. Amerykanie więcej zjadają tylko w Święto Dziękczynienia[/wyimek]

Tradycją finału jest wielkie muzyczne show w przerwie. W Tampie zaśpiewają gwiazdy różnych pokoleń, w tym wiecznie młody Boss, czyli Bruce Springsteen. Hymn zaśpiewa laureatka Oscara sprzed dwóch lat Jennifer Hudson.

Tampa i okolice zarobią na organizacji finału, jak się szacuje, około 400 mln dolarów. Na rekordy frekwencji szykują się m.in. miejscowe bary striptizu, bo finał to czas wszelakich uciech.

Ze sportowego punktu widzenia faworytem są Steelers, ale akurat w futbolu często dochodzi do sensacji. W ubiegłym roku New England Patriots przez cały sezon nie przegrali ani jednego meczu, ale w Super Bowl nieoczekiwanie ulegli New York Giants. W tym roku to właśnie Giants byli długo uważani za najlepiej grającą drużynę w lidze, ale w półfinale konferencji potknęli się na niżej notowanych Philadelphia Eagles.

Finał będzie pojedynkiem dwóch quarterbacków, najważniejszych w każdej drużynie – weterana Kurta Warnera oraz znakomitego Bena Roethlisbergera. Starszy i głęboko religijny Warner kontra młody, szalony Roethlisberger. „Dobrzy chłopcy” z Arizony kontra „źli chłopcy” z Pittsburgha.

Steelers mają swój amulet i znak rozpoznawczy: jaskrawożółte ręczniki. Ma go nawet Obama, jedna sztuka została zawieszona dwa lata temu na szczycie Mount Everestu, a inna przyozdobiła Wielki Mur w Chinach. Ręczniki zabrali ze sobą także żołnierze walczący w Iraku i w Afganistanie. W sumie wyprodukowano ich już 6 milionów, z czego 500 tysięcy w ostatnich miesiącach. Jeśli Steelers zostaną mistrzami, firma szybko dorobi kolejne pół miliona. Jest to jakiś sposób na kryzys.

[i]Oficjalna strona internetowa Super Bowl:

www.nfl.com/superbowl[/i]