Mikołaj Sokół z Monzy
Brytyjczyk nie pozostawił złudzeń co do tego, który kierowca Mercedesa jest na Monzy szybszy. Pierwszy raz od majowej Grand Prix Hiszpanii zdobył pole position, a przed odniesieniem szóstego zwycięstwa w sezonie nie powstrzymały go nawet kłopoty na starcie (na dojeździe do pierwszego zakrętu, przez kłopoty techniczne, Hamilton stracił trzy pozycje).
Nico Rosberg objął prowadzenie, ale jego zespołowy partner nie zamierzał się poddawać i po dziesięciu okrążeniach jechał już na drugiej pozycji. Lider miał nad nim trzy sekundy przewagi, ale powoli tracił grunt pod kołami: jeszcze przed zmianą opon popełnił błąd przy hamowaniu do pierwszej szykany i musiał pojechać na wprost. Slalom między blokami styropianu kosztował go półtorej sekundy, ale nie oznaczał utraty pozycji.
Po obowiązkowej zmianie opon Hamiltonowi polecono, aby oszczędzał ogumienie i szykował się do przeprowadzenia decydującego ataku w końcówce wyścigu. – Powiedziano mi, żebym trzymał się 2,5 sekundy z tyłu, ale nie posłuchałem – wyznał Anglik po wyścigu. To była kluczowa decyzja, bo Rosberg nie wytrzymał napięcia i popełnił kolejny błąd w pierwszej szykanie, oddając prowadzenie.
– Lewis szybko się zbliżał, musiałem podkręcić tempo – relacjonował lider mistrzostw świata. – Niestety, popełniłem błąd. Hamowanie na Monzy jest trudne, bo jeździmy z niskim poziomem docisku. To nie jest wymówka, tylko stwierdzenie faktu.