W Gleneagles emocje nie gasną, choć przewaga Europy przed niedzielnymi meczami singlowymi wydaje się spora. Wszyscy jednak pamiętają, że cztery punkty straty da się odrobić w dwunastu meczach jeden na jednego – historia Pucharu Rydera pamięta takie przypadki, choćby sprzed dwóch lat.
W sobotę warto było bić brawo wielu golfistom, bo i Lee Westwood poprawił dorobek swój i drużyny zdobywając (z Jamie Donaldsonem) drugi punkt. Wreszcie pełne zwycięstwo po swej stronie zapisali Sergio Garcia i Rory McIlroy (Hiszpan samokrytycznie przyznał, że lider rankingu światowego grał przeciw trójce rywali, ale dał radę), a Justin Rose zwiększył swe zdobycze do trzech i pół punktu w czterech meczach.
Tę połówkę obronił w sobotę wieczorem na ostatnim dołku rundy przeciw Jordanowi Spiethowi i Patrickowi Reedowi – trafił putt z odległości 2 metrów. Graeme McDowell mówił zaś, że nie grał z równie utalentowanym partnerem (miał na myśli Francuza Victora Dubuissona) od czasu startów z McIlroyem.
W sumie wyszło jak dzień wcześniej, w grach parami typu fourballs lepiej szło Ameryce, ale w grze parami jedną piłką (foursomes) znacznie lepiej Europie. – To jeszcze nie koniec. Jeszcze przed nami dużo pracy i z takim nastawieniem zaczniemy grę w niedzielę rano – podkreślał kapitan Paul McGinley.
Wie co mówi – dwa lata temu w Medinah był wicekapitanem u José Marii Olazábala, gdy drużyna Europy odrobiła taką właśnie stratę co nazwano cudem, ale w istocie chodziło o niezachwianą wolę walki i wiarę w siebie golfistów Starego Kontynentu.
Kapitan USA Tom Watson też ma historyczne argumenty. – Przede wszystkim przypominam, że w 1999 roku w Brookline to my odwróciliśmy mecz przegrywając 6:10. Nasi rywale to pamiętają, my też. Moi debiutanci grali sporo doskonałego golfa w sobotę, mamy graczy, który potrafią odrabiać straty – mówił.
Pary na niedzielę wyznaczone, o 12.36 czasu polskiego ruszą pierwsi na The PGA Centenary Course doświadczony Graeme McDowell i młody debiutant Jordan Spieth, po nich w odstępach dwunastominutowych pozostałe 11 par. Na końcu Victor Dubuisson i Zach Johnson.
Pogoda ma być szkocka – sporo chmur i wiatru. Jeśli Europie dobrze pójdzie, to jednak nie trzeba będzie czekać na ostatni mecz, by znać właścicieli Pucharu Samuela Rydera przez kolejne dwa lata. Kapitan McGinley i jego drużyna potrzebują do szczęścia tylko i aż cztery punkty.
Ryder Cup 2014. Gleneagles Resort – The PGA Centenary Course (7243 jardy, par 72).
Po 2. dniu: EUROPA – USA 10:6
Sobota rano
(fourballs):
J. Rose, H. Stenson (Anglia, Szwecja) – B. Watson, M. Kuchar (USA) 3&2
J. Furyk, H. Mahan (USA) – J. Donaldson, L. Westwood (Walia, Anglia) 4&3
J. Spieth, P. Reed (USA) – T. Björn, M. Kaymer (Niemcy, Dania) 5&3
I. Poulter, R. McIlroy (Anglia, Irlandia Płn.) – R. Fowler, J. Walker (USA) remis
Sobota po południu
(foursomes):
J. Donaldson, L. Westwood (Walia, Anglia) – Z. Johnson, M. Kuchar (USA) 2&1
S. Garcia, R. McIlroy (Hiszpania, Irlandia Płn.) – J. Furyk, H. Mahan (USA) 3&2
M. Kaymer, J. Rose (Niemcy, Anglia) – J. Spieth, P. Reed (USA) remis
V. Dubuisson, G. McDowell (Francja, Irlandia Płn.) – R. Fowler, J. Walker (USA) 5&4
Pary na niedzielę:
G. McDowell (Irlandia Płn.) – J. Spieth (USA)
H. Stenson (Szwecja) – P. Reed (USA)
R. McIlroy (Irlandia Płn.) – R. Fowler (USA)
J. Rose (Anglia) – H. Mahan (USA)
S. Gallacher (Szkocja) – P. Mickelson (USA)
M. Kaymer (Niemcy) – B. Watson (USA)
T. Björn (Dania) – M. Kuchar (USA)
S. Garcia (Hiszpania) – J. Furyk (USA)
I. Poulter (Anglia) – W. Simpson (USA)
J. Donaldson (Walia) – K. Bradley (USA)
L. Westwood (Anglia) – J. Walker (USA)
V. Dubuisson (Francja) – Z. Johnson (USA)