Ten sam sportowiec, który jeszcze kilka dni temu wydawał się prymitywnym dzikusem (skutecznie zresztą wspieranym przez Polaka), w kilku odpowiedziach na pytania Mateusza Borka z Polsatu udowodnił, że to, co działo się przed walką, było po prostu suflowaną mu grą.
Boks to okrutny i ryzykowny sport, bokser może w każdej walce stracić życie – to są w skrócie refleksje Wildera, plus uznanie dla Szpilki i wspierającej go polskiej publiczności.
Gdy słyszę takie słowa, wraca żal, że ludzie rządzący tym spektaklem uparli się, by sprzedawać boks, wykorzystując i podsycając w pięściarzach to, co najgorsze. Wielcy krzykacze, jak choćby Muhammad Ali, zawsze byli, było też miejsce na wzajemne prowokacje, ale dziś wulgarna stylizacja idzie za daleko.
Kiedy po walce Szpilki z Wilderem do ringu wszedł Tyson Fury i zaczął swoje błazeństwa, nawet ludzie, którzy go tam zaprosili, nie potrafili ukryć kpiarskich uśmiechów.
Odpowiedź na pytanie, dlaczego w najbardziej mitotwórczym sporcie, o którym powstało tyle znakomitych książek i filmów, dziś liczy się przede wszystkim tania komedia, jest prosta: bo ta farsa przed walką dobrze się sprzedaje, bo zła krew łatwiej się przebija niż mądre słowa. I to nie jest wina bokserów. Oni, pomimo wszelkich bzdur, które mówią z własnej woli lub do których są przymuszani, często okazują się niegłupimi ludźmi, tylko by się o tym przekonać, musimy poczekać, aż padnie ostatni cios.
Nigdy dość przypominania, że w czasach pokoju ring to jedyne miejsce, gdzie człowiek w majestacie prawa może zabić człowieka, że boks to jedyny sport, w którym celem jest fizyczne unicestwienie rywala. Pomimo to oglądam wielkie walki, podziwiam wspaniałych bokserów, bo to igranie z losem ma magiczną siłę przyciągania.
Kiedy spokojny, elegancki Rosjanin Aleksander Powietkin mówi w Polsacie, że nie boi się Wildera, chwilę po tym, jak ten okrutnie znokautował Szpilkę, od razu mam ochotę zobaczyć ich pojedynek.
Czytaj więcej
Czy nabycie samochodu może być tak proste, jak zamówienie sprzętu online? O tym, jak wygląda transformacja tego sektora oraz jak należy odpowiedzie...
Z mojego punktu widzenia to, co powiedzieli po walce Wilder i Powietkin, jest o wiele lepszą promocją boksu niż udawana wściekłość i tępy wrzask.
Zobacz także:
Australian Open pod znakiem Radwańskiej i Janowicza?