Porażka z Anglią oznacza, że Meksyk nie dotrze po raz trzeci w historii do ćwierćfinału mundialu – dotychczas zawsze udawało mu się to na mistrzostwach, których był gospodarzem (w 1970 i 1986 roku). 

Dwa gole Jude'a Bellinghama wyprowadziły Anglię na prowadzenie w meczu z Meksykiem

Do meczu z Anglikami Meksyk przystępował po czterech zwycięstwach na tegorocznym mundialu, bez straconej bramki. Atutem reprezentacji Meksyku, oprócz żelaznej defensywy, miał być też położony na wysokości 2 241 metrów n.p.m Estadio Azteca, na którym Meksykanie jeszcze nigdy nie przegrali na mundialu, a w historii wszystkich występów o punkty na tym obiekcie, od jego otwarcia w 1966 roku, przegrali tam do meczu z Anglikami tylko dwa razy.  

Mecz, który miał rozpocząć się o 2.00 czasu polskiego, opóźnił się o godzinę ze względu na zagrożenie burzowe. Gdy się w końcu rozpoczął, kibice zebrani na Estadio Azteca obejrzeli dramatyczne widowisko, w którym nie brakowało zwrotów akcji.  

W pierwszej połowie bohaterem Anglii został Jude Bellingham, który dwa razy, w odstępie 90 sekund, pokonał jako pierwszy zawodnik na tegorocznym mundialu Raula Rangela. Za pierwszym razem wykorzystał dośrodkowanie z prawego skrzydła Bukayo Saki i głową umieścił piłę w bramce, za drugim razem, po szybkiej kontrze i wymianie piłki z Harrym Kanem dostawił nogę i podwyższył prowadzenie Anglików. Tym samym zawodnik Realu Madryt został pierwszym od czasu Diego Maradony i jego dwóch goli w meczu z... Anglią w 1986 roku piłkarzem, który na Estadio Azteca, w meczu finałów mistrzostw świata, dwa razy pokonał bramkarza.  

Zanim Bellingham trafił do siatki dobrą okazję do otwarcia wyniku meczu miał Meksyk – ale bramkarz Anglików popisał się świetną interwencją po uderzeniu głową szczupakiem przez Raula Jimeneza, który wykorzystał dośrodkowanie Roberta Alvarado. 

Meksykanie przed przerwą zdołali strzelić kontaktową bramkę za sprawą Juliana Quiñonesa, który po zamieszaniu w polu karnym Anglików trafił do siatki uderzeniem z woleja i mogli mieć nadzieję, że w drugiej połowie dogonią Anglików, którzy dotychczas nie imponowali formą na tym mundialu (w 1/16 finału Anglia długo męczyła się z DR Konga, które pokonała dopiero po dwóch golach Kane'a w końcówce spotkania).

Meksyk–Anglia. Anglicy kończyli mecz w dziesiątkę, ale nie dali sobie odebrać prowadzenia

Druga połowa zaczęła się jednak od angielskich ataków, na skrzydle szalał Anthony Gordon, a w słupek trafił Nico O'Reilly. Jednak w 54. minucie Jarell Quansah, boczny obrońca Anglików, zaatakował zawodnika Meksyku wślizgiem, po którym trafił rywala wyprostowaną nogą – i wyleciał z boiska. Anglia musiała ponad pół godziny grać w dziesiątkę.

Mimo to chwilę później to Anglicy podwyższyli prowadzenie. Bramkarz Anglii Jordan Pickford (mecz z Meksykiem był jego 17 meczem na mundialu, tym samym wyrównał osiągnięcie Petera Shiltona) zagrał długą piłkę pod pole karne Meksyku, tam zza pleców obrońców wyskoczył wspomniany Gordon, a interweniujący Ragnel powalił go na polu karnym na ziemię, za co arbiter podyktował „jedenastkę”. Rzut karny na gola zamienił Harry Kane. 

Dziesięć minut później ten sam Kane we własnym polu karnym próbując wybić piłkę wysoko podniesioną nogą trafił rywala – i tym razem sędzia podyktował karnego dla Meksyku. Pickford wyczuł Raula Jimeneza, ale nie zdołał obronić jego strzału. 

Ostatnie minuty spotkania to huraganowe ataki Meksyku i cofnięcie się Anglików do głębokiej defensywy. Meksykanie posyłali kolejne wrzutki w pole karne Anglików, ale niewiele z nich wynikało. Sędzia doliczył do regulaminowego czasu gry aż 11 minut i w samej końcówce Meksyk był bliski zdobycia gola, gdy po zamieszaniu pod bramką futbolówka przeleciała tuż obok słupka angielskiej bramki. Ostatecznie współgospodarzom mundialu nie udało się jednak wyrównać i doprowadzić do dogrywki. Podobnie jak Kanada, która dzień wcześniej przegrała z Marokiem, drugi z gospodarzy mundialu zakończył grę na fazie 1/8 finału. Spośród państw organizujących tegoroczne mistrzostwa w grze są jeszcze tylko Amerykanie, którzy o awans do ćwierćfinału zagrają z Belgią.

Na Anglię w ćwierćfinale czeka Norwegia. 

Czytaj więcej

Haaland pokazał Brazylii, co znaczy skuteczność. Norwegia wiosłuje do ćwierćfinału

- To był szalony mecz – mówił po zakończeniu spotkania z Meksykiem Kane. - Musieliśmy walczyć. Musieliśmy coś zrobić. (...) wszystko przeciw nam. Znaleźliśmy sposób – dodał. 

Meksyk przegrał pierwszy mecz na własnym stadionie od 2013 roku. - Nie można popełniać błędów, ponieważ one się zemszczą. Popełniliśmy kilka błędów, jest mi przykro ze względu na kibiców, ale moi gracze (...) zrobili wszystko co mogli, przeciwko wielkiej drużynie – mówił po spotkaniu trener reprezentacji Meksyku Javier Aguirre.