Michał Kołodziejczyk z Belgradu
Wczoraj Leo Beenhakker poinformował, że z dalszych występów w kadrze zrezygnował czołowy piłkarz jego drużyny Radosław Sobolewski. – Powiedział mi o tym w Chorzowie. Przedstawił swoje argumenty, uznał, że udane eliminacje były szczytem jego możliwości. Nie pozostaje mi nic innego, jak uszanować jego decyzję, chociaż uważam go za piłkarza bardzo przydatnego drużynie – mówił trener.
Sobolewski (od roku 2005 piłkarz Wisły Kraków) usiądzie dzisiaj na trybunach, a pobyt w Belgradzie traktuje jako pożegnanie z kolegami. Żaden z polskich piłkarzy nie rozumie rezygnacji z gry w drużynie narodowej tuż przed finałami mistrzostw Europy. Pewni są tylko jednego – decyzja jest nieodwołalna. Podobno Sobolewski, jak coś powie, to się tego trzyma.
Rezygnacja nie umniejsza jego wkładu w ostatnie sukcesy reprezentacji. – Smolarek strzelił Belgom dwa gole, jednak największą pracę wykonał właśnie Radek, o którego rozbijały się ataki rywali. To zawodnik, który nie potrafi grać na pół gwizdka. Myślę, że męczyła go presja związana z meczami kadry – tłumaczył Bogusław Kaczmarek, asystent Beenhakkera.
Oprócz obwieszczenia decyzji Sobolewskiego selekcjoner miał jeszcze jedną wiadomość. – Prosiliście o spotkanie z Tomkiem Kuszczakiem. Odmówił i ma do tego prawo – powiedział Beenhakker, zapewniając, że nie jest to reakcja zawodnika na to, iż zapewne zasiądzie na ławce rezerwowych (w meczu przeciwko Serbom w bramce stanie chyba Łukasz Fabiański).