Przytulony do widelca

Codzienność tego sportu to szalone podróże po Europie, noce w busach i na promach. Zarabia się w Polsce, w Anglii, w Szwecji i w Rosji, ale nie są to łatwe pieniądze. Wytrzymują tylko ci, którym zmęczenie mija na widok czarnego toru

Aktualizacja: 07.04.2009 01:27 Publikacja: 07.04.2009 01:26

Jarosław Hampel przed zawodami

Jarosław Hampel przed zawodami

Foto: Fotorzepa, Grzegorz Hawalej Grzegorz Hawalej

Wtorkowy poranek pod Göteborgiem. Grupa polskich żużlowców kończy wspólne śniadanie u Zdzisława Kołsuta. Zdzisław mieszka od lat w Szwecji i przekonuje właścicieli tamtejszych klubów do Polaków. Dzięki niemu coraz więcej polskich żużlowców znajduje uznanie w oczach promotorów. Kołsut potrafi wynegocjować dobrą stawkę za zdobyty punkt, godziwe pieniądze za przejazd do Szwecji i dba o terminowość wypłat.

Tomasz Jędrzejak, który zdobywał tytuły drużynowego mistrza Szwecji dla Vetlandy i Lejonen, żartuje, że w Szwecji zawodnik nie zdąży się wykąpać, a promotor już stoi przed drzwiami do łazienki z należnym honorarium. Ten scenariusz sprawdza się, pod warunkiem że żużlowiec zdobywa punkty. Jeśli przyjeżdża na metę na końcu stawki, promotor mu dziękuje i sięga po zmiennika. Zaufanie odbudowuje się ciężko. Do składu wraca się tylko w sytuacji, gdy udowodni się postawą w lidze polskiej lub angielskiej, że forma zwyżkuje lub gdy kontuzja wyłączy ze startów podstawowego zawodnika.

[srodtytul]Klamoty z duszą[/srodtytul]

Żaden z chłopaków, którzy wsiadają na motocykl z silnikiem o pojemności 500 cm sześciennych chłodzony powietrzem, nie dopuszcza do siebie myśli o „dzwonie” (kontuzji). Każdy liczy, że silnik podrasowany u tunera (wysoko kwalifikowanego mechanika – przyp. red.) będzie latał jak najdłużej i nie trzeba będzie często robić kapitalnego remontu. Tym bardziej że nigdy nie znasz dnia ani godziny i choćbyś odebrał najpiękniej uszykowaną „szafę” (silnik) od najlepszego majstra zaglądającego w duszę klamotów, zapłacił za usługę 3 tysiące euro z lekkim okładem, to i tak nie masz gwarancji, że nie zatrzesz go nawet podczas grzania motocykla.

Wtedy zamiast pędzić na prom z Trelleborga do Sassnitz i wracać do Polski, trzeba zmienić plany i obrać kurs na Danię, Niemcy lub Anglię, aby jak najszybciej usunąć usterkę. Tylko, że nawet jeśli półśpiący dotrzesz do warsztatu, możesz usłyszeć, że twój silnik zostanie zrobiony najwcześniej za dwa tygodnie, bo majster w pierwszej kolejności obsługuje Pedersena, Crumpa i Adamsa, czyli najlepszych na świecie. Rasując silniki dla nich, tuner wyrabia sobie markę i zarabia, bo ekstraserwis ekstra kosztuje.

Zgoła inaczej przedstawia się rynek producentów kombinezonów. Błażej Kępka, zdolny szewczyk dratewka z Częstochowy czy firma Maliniak z Leszna uczyli się fachu, aby szyć kevlary dla najlepszych na świecie i prześcignęli zagraniczną konkurencję. Nie zarabiają bezpośrednio na gwiazdach, bo mistrzowie świata dają im rozgłos, ale żądają upustów, zamawiając fantazyjny kombinezon.

[srodtytul]Woltyżerka ze zmęczeniem[/srodtytul]

Ireneusz Kwieciński (trener i były zawodnik) zjadł śniadanie u Zdzisława Kołsuta, zaciągnął się szwedzkim powietrzem. Otworzył drzwi do busa, sięgnął do muzycznej biblioteczki i wyjął płytę Janis Joplin. Zawodnicy dopijają pospiesznie herbatę i żegnają się z Kołsutem. Teraz kawalkada busów rozjedzie się w różne strony Szwecji. Jedni do Motali, drudzy do Vastervik, jeszcze inni do Gislaved.

„Do tego, żeby tak podróżować po całej Europie, trzeba się urodzić. Niestraszne są promy, korki, prowizoryczna koja w samochodzie, naprędce sporządzany i jeszcze szybciej spożywany posiłek. Ludzi, którzy gnają z jednego końca Europy na drugi, napędza pasja, woltyżerka ze zmęczeniem, pogoń za najlepszymi ustawieniami, ramami, olejami, silnikami. Napędza ich wyścig za niewiadomą” – mówi trzykrotny mistrz świata Erik Gundersen. Duńczyk cudem uniknął wózka inwalidzkiego, ale nie wyobraża sobie życia bez zapachu metanolu.

Jego następca Nicki Pedersen, aktualny mistrz świata, nie zapomni pierwszej podróży do Anglii. 22 godziny na promie z Esbjerg do Harwich, a później rozkładane krzesełko zamontowane pomiędzy motocyklami w tylnej części busa i wielogodzinna podróż do Newcastle. Zmęczenie ustąpiło miejsca adrenalinie, dopiero gdy zobaczył tor gotowy do jazdy.

[wyimek]Rosja jeszcze niedawno potrafiła po pańsku ugościć gwiazdy żużla, ale źródło wyschło[/wyimek]

„Nie miałem wtedy pieniędzy ani wyobrażenia o życiu żużlowca w Anglii. Brent Werner, Amerykanin ogolony na zero, powiedział, że może mnie podrzucić do Newcastle, ale będę musiał wąchać motocykle, bo fotel obok kierowcy zajmie jego dziewczyna, która jest zarazem mechanikiem. Pomyślałem sobie: witaj w żużlowym królestwie, przytuliłem się do przedniego widelca i ruszyliśmy w drogę” – wspomina Nicki.

[srodtytul]Koniec uczty[/srodtytul]

Australijczyk Jason Crump, gdy był początkującym żużlowcem, latał zimą do Kalifornii, aby doskonalić technikę jazdy na krótkich torach. Producent gogli opłacał mu tylko przelot, noclegi i wyżywienie. Ani dolara za starty. Jak Jason pokazał odlotowy manewr na torze, który spodobał się publice, mógł liczyć na darmowy kask i ochraniacze. Dopiero gdy błysnął w Grand Prix, doczekał się dobrego kontraktu w Anglii, mógł zatrudnić mechanika na stałe, powiększyć warsztat o nowe motocykle. Wszystkie pieniądze uzyskane ze sprzedaży czapek, długopisów i koszulek Crump przekazuje na szpital dziecięcy w Londynie.

Pomimo rozbudowanej bazy w Anglii zrezygnował w tym sezonie ze startów w lidze brytyjskiej. Anglicy wciąż trzymają się przedwojennego harmonogramu, kiedy w Londynie ścigano się w dni powszednie. Choć lata świetności speedwaya na Wyspach minęły, kluby wciąż organizują zawody wedle schematu „świątek, piątek czy niedziela”. Za 14 – 15 funtów na kameralnym obiekcie można obejrzeć sobie speedway w angielskim wydaniu. Najlepsi zawodnicy zainkasują za punkt 120 – 140 funtów, ale pamiętać należy, że to ich jedyny przychód oprócz kwot wpłacanych przez sponsorów z którymi przeważnie są zaprzyjaźnieni fanatycy żużla.

Crump ma już swoje lata (34), dlatego nie chce uczestniczyć w 70. zawodach w Anglii, skoro może polecieć do Rosji na pięć lukratywnych występów. Jeszcze rok temu Nicki Pedersen potrafił zarobić w jeden wieczór 35 000 euro za pięciokrotne puszczenie sprzęgła nad Wołgą. Tylko że Rosja też ma problemy finansowe. Zmarł wielki mecenas speedwaya Anatolij Stiepanow, prezydent klubu z Togliatti, którego na ulicy napadło dwóch uzbrojonych zbirów i zdeformowało mu czaszkę. Rosja potrafiła ugościć po pańsku największe gwiazdy żużla od Simona Wigga po Ryana Sullivana, ale źródło wyschło i skończyły się uczty.

[srodtytul]Zakochany w Bieszczadach[/srodtytul]

Najlepsi ograniczają swe starty do Polski, Szwecji i 11 rund Grand Prix, czyli wyścigów o mistrzostwo świata. Słabsi posiłkują się środowymi meczami w lidze czeskiej, w sobotę jeżdżą w Niemczech, w niedzielę w polskiej drugiej lidze, a jak wystarczy sił, to można pojechać jeszcze na turniej do Słowenii czy Chorwacji. Irek Kwieciński zakosztował już tułaczki po Europie, mechanikował u Jarosława Hampela i Hansa Andersena, był chwalony za świetną pracę, ale zmienił swoje życie. Już nie musi gnać busem po niedzielnym meczu polskiej ekstraligi na prom do Szwecji, w pośpiechu myć motocykl i obmyślać, jak zdążyć z Włoch do Polski po turnieju Grand Prix w ciągu 14 godzin.

Teraz Irek opiekuje się młodymi żużlowcami, którzy uczą się jeździć w Krośnie. Obudził lokalny biznes, aby wspierał zapaleńców, zakochał się w Bieszczadach i z łezką radości obserwuje, jak szkraby z górskich osad wyrastają na żużlowców. Wypłyną na szerokie wody, prześpią się w zimnej szopie, czasem w warsztacie, przetrą oczy i zapragną usłyszeć warkot motocykla.

[ramka]www

[link=www.speedwayekstraliga.pl]Strona Polskiej Ligi Żużlowej[/link][/ramka]

Wtorkowy poranek pod Göteborgiem. Grupa polskich żużlowców kończy wspólne śniadanie u Zdzisława Kołsuta. Zdzisław mieszka od lat w Szwecji i przekonuje właścicieli tamtejszych klubów do Polaków. Dzięki niemu coraz więcej polskich żużlowców znajduje uznanie w oczach promotorów. Kołsut potrafi wynegocjować dobrą stawkę za zdobyty punkt, godziwe pieniądze za przejazd do Szwecji i dba o terminowość wypłat.

Pozostało jeszcze 94% artykułu
Sport
Czy Andrzej Duda podpisze nowelizację ustawy o sporcie? Jest apel do prezydenta
Materiał Promocyjny
Jak wygląda nowoczesny leasing
Sport
Dlaczego Kirsty Coventry wygrała wybory i będzie pierwszą kobietą na czele MKOl?
Sport
Długi cień Thomasa Bacha. Kirsty Coventry nową przewodniczącą MKOl
SPORT I POLITYKA
Wybory w MKOl. Czy Rosjanie i Chińczycy wybiorą następcę Bacha?
Materiał Partnera
Kroki praktycznego wdrożenia i operowania projektem OZE w wymiarze lokalnym
Sport
Walka o władzę na olimpijskim szczycie. Kto wygra wybory w MKOl?
Materiał Promocyjny
Suzuki Moto Road Show już trwa. Znajdź termin w swoim mieście