Z kaczym dziobem bezpieczniej

Nie wiadomo, czy samochody przygotowane na ten sezon będą lepsze. Pewne jest tylko, że są brzydsze

Publikacja: 13.02.2012 01:14

Nowe Ferrari z pokracznym nosem

Nowe Ferrari z pokracznym nosem

Foto: AFP

Korespondencja z Jerez

Przygotowania do nowego sezonu Formuły 1 ruszyły pełną parą. Porównywanie czasów uzyskiwanych w Hiszpanii nie ma jednak większego sensu, bo nie wszyscy przywieźli na pierwszy test nowe samochody.

Mercedes postanowił dłużej popracować nad tegoroczną konstrukcją i w Jerez Nico Rosberg oraz Michael Schumacher jeździli zeszłorocznym modelem, wyposażonym w zabroniony w sezonie 2012 system nadmuchiwania dyfuzora spalinami z układu wydechowego. Takie rozwiązanie daje lepszą przyczepność tylnej osi.

Zeszłoroczne auto w rękach Rosberga okazało się najszybsze w czasie czterech dni jazd, ale obecne samochody różnią się konstrukcyjnie od zeszłorocznych i Rosberg mógł właściwie tylko zbierać dane na temat nowych, zmodyfikowanych w porównaniu z poprzednim sezonem opon Pirelli. Tegoroczne auto Mercedesa, z „normalnym" układem wydechowym i obniżonym nosem, pojawi się dopiero za 10 dni w Barcelonie.

Najbrzydsze auto staje się piękne, gdy zaczyna wygrywać. To stara wyścigowa prawda

Obniżony nos to także tegoroczna nowinka regulaminowa, przyprawiająca o ból głowy tych kibiców, dla których samochód Formuły 1 powinien być smukłą, elegancką konstrukcją. Niższa przednia część auta to nowy wymóg bezpieczeństwa: chodzi o to, aby w przypadku kolizji nos uderzył możliwie najniżej, w miejscu dobrze osłoniętym przez struktury ochronne.

Cierpi na tym estetyka: poza McLarenem wszystkie zaprezentowane dotychczas nowe samochody mają mniej lub bardziej pokraczny próg na nosie. Co bardziej złośliwi komentatorzy ochrzcili już nowe auta mianem „kaczych dziobów" lub „desek do prasowania".

Ale odwieczna prawda wyścigowa mówi, że samochód staje się piękny, gdy wygrywa. Na podstawie pierwszych jazd trudno ocenić formę poszczególnych zespołów, bo tak naprawdę inauguracyjne testy służą przede wszystkim sprawdzeniu, czy auta mają sprawne wszystkie systemy, nie przegrzewają się i czy są niezawodne. Poszukiwanie szybkości jest dopiero kolejnym etapem – zresztą zanim samochody staną na polach startowych w Australii, gdzie w połowie marca odbędzie się pierwszy wyścig, projektanci zdążą wprowadzić do nich liczne usprawnienia.

Ferrari, próbujące dogonić dominującego w poprzednim sezonie Red Bulla, przez trzy pierwsze dni osiągało bardzo słabe rezultaty. – Czeka nas bardzo dużo pracy z tym samochodem – ostrzegał Felipe Massa, ale już czwartego dnia testów na szczycie tabeli z czasami znalazł się Fernando Alonso, choć Hiszpan spędził większość dnia w garażu, gdzie mechanicy zmagali się z problemami wieku dziecięcego w jego samochodzie.

McLaren, który od lat ma bardzo nisko położoną przednią część nadwozia i dzięki temu jako jedyny mógł zrezygnować z koszmarnie wyglądającego „progu" na nosie, też początkowo nie błyszczał, choć kierowcy byli zadowoleni ze swojej nowej zabawki. – Na razie jest dobrze – mówił Lewis Hamilton. – Czuję, że możemy coś wyciągnąć z tej maszyny, choć auto jest jeszcze bardzo świeże i nieprzewidywalne.

Red Bull rozpoczyna sezon z nadzieją na trzeci z rzędu dublet w obu klasyfikacjach mistrzowskich. Obrońcy tytułu zmagali się z awariami nowego modelu RB8, a pierwszego dnia Mark Webber przez trzy godziny siedział w garażu, bo mgła na lotnisku w Sewilli sprawiła, że na tor nie dotarły elementy mocowania tylnego skrzydła. Później Australijczyk oraz Sebastian Vettel uzyskiwali konkurencyjne czasy, ale zdaniem mistrza świata jest jeszcze za wcześnie na ocenę szans Red Bulla.

– Na razie skupiamy się na naszym samochodzie – powiedział Vettel. – Nie ma czasu na śledzenie poczynań innych i tak naprawdę nie wiemy, gdzie jesteśmy na tle konkurencji.

Pozytywną niespodziankę w czasie pierwszych testów sprawił Lotus (dawniej Renault). Powracający do F1 były mistrz świata Kimi Raikkonen oraz Romain Grosjean uzyskiwali świetne czasy: od Francuza szybszy był tylko Rosberg w zeszłorocznym Mercedesie. – Nie polowaliśmy na czasy, ale oczywiście miło jest pokazać się z dobrej strony – skromnie stwierdził szef zespołu Eric Boullier.

Tyle że rok temu było podobnie i najlepszy czas w pierwszej sesji testowej uzyskał dla jego zespołu Robert Kubica. Potem zespół Boulliera co prawda mocno wystartował, ale w drugiej połowie mistrzostw, zamiast myśleć o podiach, musiał się bronić przed atakami teamów ze środka i końca stawki. Przed rokiem niezłymi wynikami testów chwalił się także Williams, po czym w całym sezonie zdobył zaledwie pięć punktów.

W zimowych testach jeździ się z różnymi poziomami paliwa, niektórzy polują już na idealne ustawienia, inni dopiero zmagają się z awaryjnością różnych podzespołów.

Słabsi próbują zabłysnąć, aby przyciągnąć zainteresowanie potencjalnych sponsorów, z kolei mocarze wolą się przyczaić i zaskoczyć konkurencję podczas pierwszej sesji kwalifikacyjnej nowego sezonu. Dopiero wtedy poznamy rzeczywisty układ sił, na razie trwają podchody.

Korespondencja z Jerez

Przygotowania do nowego sezonu Formuły 1 ruszyły pełną parą. Porównywanie czasów uzyskiwanych w Hiszpanii nie ma jednak większego sensu, bo nie wszyscy przywieźli na pierwszy test nowe samochody.

Pozostało jeszcze 95% artykułu
Sport
Sportowcy spotkali się z Andrzejem Dudą. Chodzi o ustawę o sporcie
Sport
Czy Andrzej Duda podpisze nowelizację ustawy o sporcie? Jest apel do prezydenta
Sport
Dlaczego Kirsty Coventry wygrała wybory i będzie pierwszą kobietą na czele MKOl?
Sport
Długi cień Thomasa Bacha. Kirsty Coventry nową przewodniczącą MKOl
Materiał Partnera
Konieczność transformacji energetycznej i rola samorządów
SPORT I POLITYKA
Wybory w MKOl. Czy Rosjanie i Chińczycy wybiorą następcę Bacha?