W ojczyźnie futbolu nie ma chętnych na oglądanie walczących o medale olimpijskie piłkarzy. Doszło do tego, że organizatorzy musieli wycofać ze sprzedaży 500 tysięcy biletów na mecze. Na niektórych stadionach zobaczymy puste całe sektory, bo nie opłaca się ich otwierać, zatrudniać stewardów, skoro kibice i tak nie przyjdą.
Będzie tak jak na meczach o Puchar Narodów Afryki, gdzie czasami wpuszczano za darmo młodzież i żołnierzy, aby trybuny nie świeciły pustkami.
Kraj, którego nie ma
W turnieju bierze udział 16 reprezentacji zgodnie z zasadami opracowanymi przez FIFA. Zagrają drużyny, które były najlepsze w rywalizacji kontynentalnej w kategoriach młodzieżowych. Europa ma trzy miejsca. Zdobyły je Hiszpania i Szwajcaria jako finaliści ostatnich mistrzostw Europy do lat 21 oraz trzecia w tym turnieju Białoruś. Czwartym reprezentantem Europy będzie Wielka Brytania jako gospodarz igrzysk. I tu pojawiają się wątpliwości.
Coś takiego jak reprezentacja Wielkiej Brytanii nie istnieje, bo swoje drużyny narodowe mają wszystkie kraje wchodzące w skład Zjednoczonego Królestwa: Anglia, Walia, Szkocja i Irlandia Północna. A ponieważ piłkarskim turniejom olimpijskim daleko do rangi mundiali i Euro, Brytyjczycy nie brali w nich udziału od roku 1960. Przez dziesięciolecia były to zawody dla amatorów.
Teraz mają okazję, by wrócić, co zresztą dla jednych jest wyróżnieniem, a dla innych kłopotem. Długo trwały dyskusje o tej reprezentacji i jej trenerze. Zastanawiano się, czy Wielkiej Brytanii nie powinna reprezentować Anglia, ale szybko się z tego pomysłu wycofano. W roli trenera widziano Aleksa Fergusona (podczas igrzysk w Londynie w roku 1948 drużynę Wielkiej Brytanii trenował legendarny twórca potęgi Manchesteru United Matt Busby), ale i ten pomysł upadł.