Red Bull się pali

Mistrzowska ekipa ma wielkie problemy, mechanicy walczą z usterkami.

Publikacja: 31.01.2014 00:44

Red Bull ma najwięcej do stracenia. Zmiany techniczne mogą podkopać jego dominację

Red Bull ma najwięcej do stracenia. Zmiany techniczne mogą podkopać jego dominację

Foto: AFP

Rewolucja techniczna w Formule 1 pożarła swoje dzieci w trakcie pierwszej sesji zimowych testów na hiszpańskim torze Jerez. Nowe technologie okazują się trudne do okiełznania, a najwięcej kłopotów mają mistrzowie świata z Red Bulla.

Wygląda na to, że czterokrotny mistrz Sebastian Vettel miał rację, kiedy w zeszłym roku po kolejnym zwycięstwie mówił przez radio inżynierom, żeby cieszyli się takimi chwilami, bo nie wiadomo, jak długo potrwają. Rewolucja w przepisach może rzeczywiście wstrząsnąć stawką.

W sezonie 2014 wyścigowe mistrzostwa świata wkraczają w nową erę. Zamiast staromodnych, paliwożernych silników V8, jeszcze z końca lat 80., samochody Formuły 1 dostały napęd hybrydowy. Jednostki V6 z turbosprężarką, o pojemności zmniejszonej z 2,4 do 1,6 litra, są wspomagane wydajnymi – przynajmniej w założeniu – systemami odzyskiwania energii kinetycznej i cieplnej. Te dodatkowe układy zwiększają moc „podstawowego" silnika aż o 160 KM.

Jest więc nowocześnie, ale też oszczędnie: w tym roku zaczyna obowiązywać limit zużycia paliwa do 100 kilogramów na wyścig. Poprzednio regulamin nic nie mówił na ten temat i szacuje się, że samochody zużywały o połowę więcej benzyny, niż wynosi obecny limit. Prace nad nowymi jednostkami napędowymi trwały od dwóch lat z okładem, ale dopiero w tym tygodniu na torze Jerez de la Frontera w Andaluzji zespoły mogły je sprawdzić w praktyce. Niemal od razu się okazało, że nawet najnowsze technologie symulacyjne i wytrwałe sprawdzanie silnika na hamowni nie oddają w pełni rzeczywistych warunków.

W czasie pierwszych dni testów nowe samochody spędzały więcej czasu w garażach niż na torze, a porządkowi rekordowo często sięgali po czerwone flagi i przerywali sesję, żeby umożliwić ściągnięcie kolejnego popsutego, dymiącego auta do boksów.

– Trzeba pamiętać, że samochody Formuły 1 to prototypy, jedyne w swoim rodzaju – mówi Toto Wolff z zespołu Mercedesa. – Na początku testów przy każdym wyjeździe na tor pojawiają się problemy, które musimy usuwać.

– Lista usterek jest bardzo długa, ale tak jest zawsze w przypadku nowego auta – wtóruje mu James Allison, nowy dyrektor techniczny Ferrari. – W pierwszych dniach trzeba przejechać jak najwięcej kilometrów, sprawdzić trylion różnych danych i upewnić się, że mamy dobrą podstawę do dalszych prac.

Zarówno Allison, jak i Wolff mogą być w miarę zadowoleni – ich samochodom też zdarzało się wracać do garażu na lawecie, ale przynajmniej mechanicy skutecznie radzili sobie z kolejnymi usterkami i kierowcy byli w stanie nabić sporo kilometrów. Zazdroszczą im urzędujący mistrzowie świata: Red Bull zaliczył falstart i przez pierwsze trzy dni Sebastian Vettel oraz nowy kierowca w ekipie Daniel Ricciardo pokonali... zaledwie 14 okrążeń. Ich samochód mocno się przegrzewał, a mechanicy nie mogli sobie poradzić z usterkami.

Po części problem leży po stronie Renault, jednego z trzech dostawców silników w Formule 1 – obok Ferrari i Mercedesa. Francuski producent zaopatruje w swoje jednostki napędowe właśnie Red Bulla, a także Toro Rosso, Caterhama i nieobecną w Jerez ekipę Lotusa. Przez pierwsze dwa dni samochody trzech zespołów, które korzystają z silników Renault, przejechały tylko 38 okrążeń – mniej niż każda inna ekipa z osobna.

– Nie da się ukryć, że mamy problem – tłumaczył dziennikarzom Remi Taffin z Renault Sport. – Trzeba pamiętać, że jednostka napędowa składa się z wielu podzespołów i problem polega na integracji wszystkich elementów. W tym konkretnym przypadku problem dotyczy układu przechowywania energii. Przegrzewające się baterie sprawiły, że przed zamkniętymi na głucho drzwiami garaży Red Bulla czy Toro Rosso czuć było przede wszystkim swąd spalonego włókna węglowego. Taffin obiecywał, że na trzeci dzień testów wszystko powinno być odpowiednio przygotowane, ale sytuacja wcale nie uległa poprawie.

Auto Red Bulla zatrzymało się w połowie pierwszego okrążenia, a kolejne próby usunięcia usterek nie przyniosły powodzenia. Więcej kilometrów pokonał nawet jeden ze słabeuszy, ekipa Marussia, która dopiero trzeciego dnia testów wyjechała swoim samochodem na tor.

Mistrzowska ekipa Red Bull wlecze się w ogonie stawki i chociaż jej sytuacja wygląda źle, to na tak wczesnym etapie sezonu nie można wyciągać daleko idących wniosków. Sezon będzie długi, a do jego rozpoczęcia są jeszcze dwie sesje testowe w Bahrajnie.

Rewolucja techniczna w Formule 1 pożarła swoje dzieci w trakcie pierwszej sesji zimowych testów na hiszpańskim torze Jerez. Nowe technologie okazują się trudne do okiełznania, a najwięcej kłopotów mają mistrzowie świata z Red Bulla.

Wygląda na to, że czterokrotny mistrz Sebastian Vettel miał rację, kiedy w zeszłym roku po kolejnym zwycięstwie mówił przez radio inżynierom, żeby cieszyli się takimi chwilami, bo nie wiadomo, jak długo potrwają. Rewolucja w przepisach może rzeczywiście wstrząsnąć stawką.

Pozostało jeszcze 88% artykułu
Sport
Sportowcy spotkali się z Andrzejem Dudą. Chodzi o ustawę o sporcie
Sport
Czy Andrzej Duda podpisze nowelizację ustawy o sporcie? Jest apel do prezydenta
Sport
Dlaczego Kirsty Coventry wygrała wybory i będzie pierwszą kobietą na czele MKOl?
Sport
Długi cień Thomasa Bacha. Kirsty Coventry nową przewodniczącą MKOl
Materiał Partnera
Konieczność transformacji energetycznej i rola samorządów
SPORT I POLITYKA
Wybory w MKOl. Czy Rosjanie i Chińczycy wybiorą następcę Bacha?