Nico Rosberg królem Interlagos

Niemiecki kierowca przerwał trwającą od wrześniowej Grand Prix Włoch passę zwycięstw Lewisa Hamiltona, a brazylijskich kibiców do ekstazy doprowadziło trzecie miejsce Felipe Massy.

Publikacja: 09.11.2014 23:31

Nico Rosberg królem Interlagos

Foto: AFP

Po błędach w Soczi i Austin tym razem wicelider mistrzostw świata pojechał bezbłędnie i po raz piąty w tym sezonie stanął na najwyższym stopniu podium. Zadanie ułatwił mu zespołowy partner, który w połowie wyścigu pomylił się i wypadł z toru, tracąc kilka cennych sekund.

– Kosztowało mnie to wygraną – szczerze przyznał Hamilton, który na tym etapie wyścigu jechał na mocno zużytych oponach i próbował wyrobić sobie przewagę nad rywalem, który właśnie zjechał do mechaników po nowe ogumienie.

– Byłem o wiele szybszy, ale zablokowałem tylne koła w czwartym zakręcie i samochód się obrócił – wyjaśniał lider mistrzostw. – To była wyłącznie moja wina.

Dzięki wygranej Rosberg zmniejszył swoją stratę w mistrzostwach do 17 punktów. Finał sezonu, rozgrywany za dwa tygodnie u szejków w Abu Zabi, po raz pierwszy w historii F1 jest podwójnie punktowany. Hamilton na pewno zdobędzie tytuł, jeśli zajmie pierwsze lub drugie miejsce albo przyjedzie na metę przed zespołowym partnerem. Rosberg przy swoim zwycięstwie musi liczyć na maksimum trzecią lokatę kolegi, a jeśli będzie drugi, to Hamilton może być najwyżej szósty.

Patrząc na przebieg sezonu, trudno jednak liczyć na inny wynik niż podwójny sukces Mercedesa. Niedzielny dublet był już jedenastym takim wyczynem w tym sezonie i jest to nowy rekord Formuły 1. Poprzedni został ustanowiony przez McLarena w 1988 roku, kiedy Ayrton Senna i Alain Prost podwójnie wygrali 11 wyścigów, a ogółem stawali na najwyższym stopniu podium aż piętnaście razy w sezonie. Teraz Hamilton i Rosberg mogą jeszcze poprawić to osiągnięcie, ale warto pamiętać, że za czasów dominacji McLarena mistrzostwa składały się z szesnastu, a nie z dziewiętnastu rund.

Nie tylko Hamilton popełnił błąd na Interlagos. Rozentuzjazmowani brazylijscy kibice liczyli na to, że szyki Mercedesom pomiesza ich bohater Massa, który w sobotę wywalczył trzecie pole startowe. Siłę ekipy Williams jako drugiej potęgi F1 podkreślił czwarty w kwalifikacjach Valtteri Bottas, ale wyścig nie ułożył się po ich myśli.

Brazylijczyk nie mógł utrzymać tempa uciekającej dwójki, a do tego najpierw dostał pięć sekund kary za przekroczenie prędkości w alei serwisowej, a przy ostatniej zmianie opon próbował zjechać na stanowisko McLarena, gdzie mechanicy konkurencyjnej ekipy czekali na przyjęcie Jensona Buttona. – Zmyliły mnie białe kombinezony – tłumaczył się potem Massa, który po raz drugi w tym sezonie stanął na podium. Ma szczęście do torów, na których kibice dodają mu energii: poprzednio zajął trzecie miejsce na Monzy, gdzie włoscy kibice cały czas pamiętają jego osiem sezonów w czerwonym kombinezonie Ferrari.

To prawdziwa ironia losu, że już w pierwszym roku po odejściu ze Scuderii Massa wydatnie przyczyna się do pokonania legendarnego włoskiego zespołu przez swoją nową ekipę. Co prawda Bottas zdobył w Brazylii ledwie jeden punkt za dziesiątą lokatę, bo w trakcie wyścigu miał problemy z poluzowanymi pasami bezpieczeństwa, ale Williams i tak umocnił się na trzeciej pozycji w klasyfikacji zespołowej.

Ferrari zajmuje czwarte miejsce, a Fernando Alonso i Kimi Raikkonen, którzy w Brazylii stoczyli zaciętą walkę o szóstą pozycję (górą, jak przez cały sezon, był Hiszpan), zdobyli razem mniej punktów niż każdy czołowy kierowca tego sezonu z osobna. Trzeci w mistrzostwach Daniel Ricciardo, który na Interlagos po awarii zawieszenia nie dojechał do mety, zdobył o cztery punkty więcej niż obaj kierowcy Scuderii. W Abu Zabi mogą im nie pomóc nawet podwójne punkty.

Na kontrowersyjny zapis w regulaminie liczy oczywiście Rosberg, ale warto podkreślić, że nawet bez tego sztucznego przepisu rywalizacja o tytuł trwałaby do samego końca. Tyle, że Hamilton miałby o wiele łatwiejsze zadanie. Teraz teoretycznie wystarczy mu finisz w pierwszej dwójce, ale tor w Abu Zabi był już miejscem nieprzewidzianych zwrotów akcji: cztery lata temu Vettel zdobył tam swój pierwszy mistrzowski tytuł, choć przed weekendem był dopiero czwarty w klasyfikacji. Jak będzie tym razem? Przekonamy się już za dwa tygodnie.

Grand Prix Brazylii

1. N. Rosberg (Niemcy, Mercedes) 1:30.02,555

2. L. Hamilton (Wielka Brytania, Mercedes) strata 1,457 sekundy

3. F. Massa (Brazylia, Williams Mercedes) strata 41,031 sekundy

Klasyfikacja generalna kierowców

1. Hamilton 334 pkt

2. Rosberg 317

3. D. Ricciardo (Australia, Red Bull Renault) 214

Klasyfikacja generalna konstruktorów

1. Mercedes 651 pkt

2. Red Bull Renault 373

3. Williams Mercedes 254

Po błędach w Soczi i Austin tym razem wicelider mistrzostw świata pojechał bezbłędnie i po raz piąty w tym sezonie stanął na najwyższym stopniu podium. Zadanie ułatwił mu zespołowy partner, który w połowie wyścigu pomylił się i wypadł z toru, tracąc kilka cennych sekund.

– Kosztowało mnie to wygraną – szczerze przyznał Hamilton, który na tym etapie wyścigu jechał na mocno zużytych oponach i próbował wyrobić sobie przewagę nad rywalem, który właśnie zjechał do mechaników po nowe ogumienie.

Pozostało jeszcze 87% artykułu
Sport
Sportowcy spotkali się z Andrzejem Dudą. Chodzi o ustawę o sporcie
Sport
Czy Andrzej Duda podpisze nowelizację ustawy o sporcie? Jest apel do prezydenta
Sport
Dlaczego Kirsty Coventry wygrała wybory i będzie pierwszą kobietą na czele MKOl?
Sport
Długi cień Thomasa Bacha. Kirsty Coventry nową przewodniczącą MKOl
Materiał Partnera
Konieczność transformacji energetycznej i rola samorządów
SPORT I POLITYKA
Wybory w MKOl. Czy Rosjanie i Chińczycy wybiorą następcę Bacha?