Rz: Czym są dla pani szachy?
Monika Soćko: – Moim życiem. Gram od przedszkola. Cała moja rodzina jest z nimi związana, z nich żyjemy. To dla mnie praca, ale też wielka przyjemność i hobby.
Miałaby pani szanse na szachowe mistrzostwo świata małżeństw razem z mężem, arcymistrzem Bartoszem Soćką. Są silniejsze pary?
Ostatnio moja koleżanka Almira Skripczenko wyszła za francuskiego arcymistrza Laurenta Fressineta. Ja jestem troszeczkę lepsza od Almiry, która nie tak dawno zdobyła w Warszawie tytuł mistrzyni Europy. Moglibyśmy się z nimi zmierzyć i nie wiadomo, kto by wygrał. Szkoda, że nie ma takich zawodów.
Czy z szachów daje się utrzymać rodzinę?
Tak, chociaż sytuacja jest niestabilna. Nasze dochody zależą od wysokości nagród, rodzaju turniejów, do jakich nas zaproszą. Skoro wciąż gramy, to znaczy, że da się z tego żyć.
Czy państwa dzieci już grają w szachy?
Szymon i Weronika brali niedawno udział w Memoriale Gawlikowskiego. Weronika ma już IV kategorię, jak na dziewczynkę, która w marcu skończy osiem lat, jest więc dobrą zawodniczką.
Nie buntują się? Zdarza się przecież, że rodzice wbrew woli dziecka starają się zrobić z niego mistrza...
Dzieci wiedzą, że szachy są w domu bardzo ważne. Nawet najmłodsza Julia, która w styczniu skończy dwa latka, zdaje sobie z tego sprawę. Jadamy przy długim stole na dziesięć osób, na którego drugim końcu zawsze stoi szachownica. Gramy w szachy albo o nich rozmawiamy. Julia już dokładnie wie, co to jest. Bawi się figurkami na czarno-białych polach. Wkrótce zacznie grać.
Pani także grała od najmłodszych lat...
Mój tata Piotr Bobrowski wprowadził szachy w przedszkolu, do którego uczęszczałam, tylko po to, by mnie nimi mocniej zainteresować. Zawsze chciał mieć syna piłkarza, a tu urodziły się dwie córki. Sam był kiedyś piłkarzem, ale ciągnęło go też do gier umysłowych, był dobrym brydżystą.
Jak kobiecie gra się z mężczyznami?
Po Nowym Roku jedziemy z mężem na turniej w Gibraltarze, tam będę grała z mężczyznami. Takie pojedynki to zupełnie inna rywalizacja. Nasuwa się odwieczne pytanie: dlaczego kobiety grają w szachy gorzej od mężczyzn? Nie wiadomo. Inaczej myślą, inaczej grają, mają inne predyspozycje fizyczne, psychiczne.
Zdarza się jednak, że wygrywają z mężczyznami. Jaki jest pani najcenniejszy męski skalp?
Z mężem już wygrałam. Raz, w regularnej partii. Jeszcze nie byliśmy wówczas małżeństwem, nie dawał mi żadnych forów, a ograłam go. Pokonałam też znanego arcymistrza czeskiego Zbynka Hracka. To najwyżej notowany szachista, którego zwyciężyłam.
Czy grała pani ze słynnymi siostrami Polgar?
Nie. Z Judit się nie dało, bo ona od młodości rywalizuje tylko z mężczyznami. Pamiętam mistrzostwa świata dzieci w 1988 roku, kiedy Judit grała w kategorii do lat 12 m.in. z naszym Marcinem Kamińskim. Z kolei Zsuzsa i Zsofia były ode mnie starsze, nie grałyśmy więc w tych samych kategoriach. Potem Zsofia szybko wyszła za mąż i teraz w ogóle nie gra, a Zsuzsa – sporadycznie. Rozmawiałam z nią ostatnio. Prowadzi w Nowym Jorku szkołę szachową, jest w USA bardzo znaną osobą.