Dwie wieże na straży

W niedzielę w Szanghaju Grand Prix Chin. Pewnie znów bez widzów

Publikacja: 13.04.2012 01:39

Dwie wieże na straży

Foto: AFP

Kilkanaście lat temu wydawałoby się to abstrakcją, ale obecnie Grand Prix Chin jest stałym elementem kalendarza Formuły 1, mimo że większość Chińczyków nie ma bladego pojęcia o wyścigach i nie może sobie pozwolić na kupno biletu.

Choć rządzący komercyjną stroną F1 Bernie Ecclestone żąda od Chińczyków horrendalnych sum za przywilej organizowania Grand Prix, a wpływy ze sprzedaży biletów są minimalne, zawody na przemysłowych, zasnutych smogiem przedmieściach Szanghaju będą się odbywały przynajmniej do 2017 roku.

Pierwsze edycje GP Chin cieszyły się sporym zainteresowaniem, ale od paru lat zbudowany z rozmachem obiekt świeci pustkami.

Na części trybun organizatorzy umieszczają ogromne reklamy – dwa lata temu były to napisy informujące o odbywającej się w Szanghaju wystawie Expo – ale dla światka Formuły 1, przyzwyczajonego do tłumu fanów na większości europejskich torów, śladowe zainteresowanie lokalnych kibiców jest szokujące.

Ale sam tor jest ciekawy – zacieśniający się pierwszy zakręt wymaga od kierowców precyzji w jednoczesnym operowaniu hamulcem i kierownicą, a zakończona nawrotem długa prosta w końcówce okrążenia ułatwia wyprzedzanie.

Woda to spokój

Tor został zaprojektowany przez europejskiego architekta Hermanna Tilkego, ale jego kształt nawiązuje do przynoszącego szczęście chińskiego znaku shang oznaczającego „powyżej" lub „wysoko". Wielkie wieże po obu stronach prostej startowej to symboliczni strażnicy, chroniący gości toru – podobną funkcję pełni widoczna przed wieloma chińskimi budynkami para lwów.

Czerwone i złote barwy oznaczają z kolei szczęście i władzę, a za spokój odpowiada woda – pośrodku toru znajduje się jezioro ze sztucznymi wysepkami, na których zbudowano pawilony dla zespołów.

Niestety, pod przykrywką imponującej architektury kryją się pułapki. Kilka lat po otwarciu budynki były już w kiepskim stanie, a ze względu na lokalizację na osuszonych terenach bagiennych organizatorzy musieli łatać pękającą w kilku miejscach nawierzchnię.

W takiej scenerii, wśród pustych gigantycznych trybun, kierowcy Formuły 1 po raz trzeci w tym sezonie będą walczyć o punkty. Niespodziewany lider mistrzostw świata Fernando Alonso nie ukrywa, że jego Ferrari – mimo szczęśliwego dla Chińczyków czerwonego koloru – nie da mu większych szans na powtórkę zaskakującego zwycięstwa z deszczowego wyścigu w Malezji.

– Nie oczekujemy wielkich niespodzianek – stwierdził Hiszpan. Znów czeka nas ciężka walka o wejście do najlepszej dziesiątki w kwalifikacjach. Znamy nasze ograniczenia, w normalnych wyścigach po prostu nie jesteśmy wystarczająco szybcy.

Wiadomo już, że najszybszy w dwóch poprzednich sesjach kwalifikacyjnych Lewis Hamilton nie wystartuje z pole position. Technicy McLarena doszukali się usterki w skrzyni biegów, a bezkarna wymiana możliwa jest dopiero po pięciu wyścigowych weekendach.

Jeśli wicelider punktacji uzyska w sobotnich kwalifikacjach najlepszy czas, to ruszy do wyścigu dopiero z szóstego pola. – Rok temu wygrałem tu po starcie z trzeciego pola, więc teraz postaram się o triumf z dalszej pozycji – zapowiada bojowo Anglik.

Skrzydła legalne

W zeszłym roku tor pod Szanghajem był areną pierwszej – i jednej z niewielu – porażki ekipy Red Bulla. W tym sezonie mistrzowie świata nie wygrali jeszcze ani razu, a Sebastian Vettel nie jest zadowolony z nowej wersji układu wydechowego, z którym Red Bull rozpoczął sezon, i w piątkowych treningach będzie sprawdzał stare elementy, używane na początku zimowych testów. – Musimy uwolnić pełen potencjał auta – zapowiada Vettel.

Z kolei zespoły Lotusa i Mercedesa mają już za sobą burzliwe zakulisowe starcie. Wczoraj Lotus zakwestionował legalność tylnych skrzydeł w samochodach Mercedesa i złożył oficjalny protest, ale sędziowie uznali, że projekt Mercedesa, stosowany zresztą od początku sezonu, nie narusza regulaminu technicznego. Przepadła kaucja w wysokości 2000 euro, a walka zza zielonego stolika przenosi się na tor.

Kilkanaście lat temu wydawałoby się to abstrakcją, ale obecnie Grand Prix Chin jest stałym elementem kalendarza Formuły 1, mimo że większość Chińczyków nie ma bladego pojęcia o wyścigach i nie może sobie pozwolić na kupno biletu.

Choć rządzący komercyjną stroną F1 Bernie Ecclestone żąda od Chińczyków horrendalnych sum za przywilej organizowania Grand Prix, a wpływy ze sprzedaży biletów są minimalne, zawody na przemysłowych, zasnutych smogiem przedmieściach Szanghaju będą się odbywały przynajmniej do 2017 roku.

Pozostało jeszcze 86% artykułu
Sport
Sportowcy spotkali się z Andrzejem Dudą. Chodzi o ustawę o sporcie
Sport
Czy Andrzej Duda podpisze nowelizację ustawy o sporcie? Jest apel do prezydenta
Sport
Dlaczego Kirsty Coventry wygrała wybory i będzie pierwszą kobietą na czele MKOl?
Sport
Długi cień Thomasa Bacha. Kirsty Coventry nową przewodniczącą MKOl
Materiał Partnera
Konieczność transformacji energetycznej i rola samorządów
SPORT I POLITYKA
Wybory w MKOl. Czy Rosjanie i Chińczycy wybiorą następcę Bacha?