Choć pierwszy w historii samochodowy wyścig Grand Prix odbył się we Francji, a najbardziej utytułowany zespół Formuły 1 ma swoją siedzibę we Włoszech, za ojczyznę tego sportu uznaje się Wielką Brytanię. To tutaj w 1950 roku rozegrano pierwszą w historii rundę mistrzostw świata, tutaj ma bazę większość rywalizujących w Formule 1 zespołów i stąd pochodzi wielu mistrzów świata i zwycięzców Grand Prix.
Jednak za kanałem La Manche odbywa się „tylko" jeden wyścig Formuły 1, choć w ostatnich latach dwie rundy mistrzostw gościła Hiszpania, a wcześniej także Niemcy i Włochy. Wkrótce może się to zmienić, bo coraz głośniej mówi się o planach organizacji zawodów F1 na ulicznym torze w Londynie.
Trudno o większy kontrast z lokalizacją rozgrywanej nieprzerwanie od 1950 roku Grand Prix Wielkiej Brytanii – ten wyścig obecnie odbywa się na torze Silverstone, w rustykalnej okolicy miasteczka Towcester w hrabstwie Northampton, ponad 100 kilometrów na północ od Londynu. W spokojnej, wiejskiej okolicy najlepszym sposobem na nocleg dla dziesiątków tysięcy fanów są rozległe pola namiotowe, a ci, którzy wolą bardziej komfortowe warunki z dachem nad głową, muszą codziennie dojeżdżać na tor z okolicznych miejscowości.
Jeśli jednak uda się zrealizować plany Berniego Ecclestone'a, właściciela praw komercyjnych do Formuły 1, to już w najbliższych latach – poza wizytą w Silverstone – światek Formuły 1 będzie także odwiedzał stolicę Anglii. Siwowłosy biznesmen od dawna starał się o organizację Grand Prix na ulicach Londynu – w 2004 roku ujawnił, że razem z ówczesnym burmistrzem Kenem Livingstone'em dyskutował o planach wytyczenia toru wokół Hyde Parku. Zainteresowanie kibiców z pewnością byłoby olbrzymie: w tym samym roku demonstracyjne przejazdy mistrza świata z sezonu 1992, Nigela Mansella, który jeździł samochodem F1 po Regent Street, obserwowało 400 000 fanów.
Osiem lat temu Ecclestone nie zdołał jednak pokonać wszystkich przeszkód organizacyjnych i finansowych. Teraz sam jest gotów wyłożyć z własnej, głębokiej kieszeni sumę 35 milionów funtów, potrzebną do pokrycia kosztów zorganizowania zawodów w Londynie. Ecclestone nie jest jednak filantropem i w zamian na pewno będzie chciał zgarnąć dla siebie część zysków – eksperci przewidują, że miasto dzięki zainteresowaniu kibiców i turystów zyska około 100 milionów funtów.