Schumacher: do dwóch razy sztuka

Najbardziej utytułowany kierowca znów żegna się ze sportem. Tym razem podobno na zawsze

Publikacja: 04.10.2012 19:53

Schumacher: siedem tytułów, 91 wygranych wyścigów

Schumacher: siedem tytułów, 91 wygranych wyścigów

Foto: AFP

Przejść na emeryturę chciał już sześć lat temu, po zwycięstwie w Grand Prix Włoch. Stwierdził wtedy, że poświęci swój czas rodzinie i podziękował jej - a także zespołowi Ferrari - za wsparcie. O swoich najbliższych, przede wszystkim o żonie, nie zapomniał także i teraz - przyznając jednocześnie, że trzyletnia przygoda z Mercedesem nie przyniosła sukcesów. - Bez wątpienia nie udało nam się osiągnąć zakładanych celów i zbudować mistrzowskiego samochodu - przyznał.

Gdy wracał z wcześniejszej emerytury, właśnie pod skrzydłami niemieckiego producenta, który pomagał mu w początkach kariery, stawiał sobie za cel zdobycie kolejnego tytułu. Rzeczywistość okazała się brutalna.

Niemiec debiutował w Formule 1 w 1991 roku. Na pierwszy triumf w Grand Prix czekał zaledwie rok, a już w trzecim pełnym sezonie startów został mistrzem świata. Obronił tytuł i w glorii najmłodszego podwójnego mistrza przeszedł z Benettona do Ferrari. Razem z włoską ekipą zdominował tory w latach 2000-2004.

Jednak po trzyletniej przerwie, w czasie której Schumacher uprzyjemniał sobie rodzinną sielankę startami na motocyklach, druga kariera w niczym nie przypominała pierwszej. W ciągu trzech lat tylko raz stanął na podium, a rywalizację wewnątrz zespołu wyraźnie przegrywał z Nico Rosbergiem - młodszym o 16 lat rodakiem, który nie jest uznawany za równie utalentowanego kierowcę co Fernando Alonso, Lewis Hamilton czy Sebastian Vettel.

Schumacher w styczniu tego roku skończył 43 lata i jest to jeden z głównych powodów, dla których po powrocie nie był w stanie nawiązać do dawnych sukcesów. Inżynierowie Mercedesa nieoficjalnie mówili, że stary mistrz znacznie odstaje od młodszego kolegi w szybkich, wymagających większej odwagi i skupienia zakrętach. Potwierdzają to jego wyniki - sukcesy odnosił głównie na ulicznych torach, krętych i dość wolnych. W Monako wygrał w tym roku kwalifikacje, a w Walencji stanął na podium.

Schumacher przekonał się też boleśnie o poziomie dzisiejszej F1. Za czasów świetności walczył z najwyżej jednym poważnym przeciwnikiem: Damonem Hillem w latach 1994-96, Jacques'em Villeneuve'em w 1997 roku i wreszcie Miką Hakkinenem. Teraz jest jednym z aż sześciu mistrzów świata w stawce - trudniej o dobre wyniki, gdy wokół jedzie tak wielu szybkich kierowców. Do tego Mercedes, którym startuje obecnie Schumacher, nie jest tak doskonałą technicznie maszyną jak Ferrari z początku XXI wieku.

Wiele z rekordów Niemca może już na zawsze pozostać w statystykach. Wyścigi są coraz bardziej wyrównane i żaden z kierowców nie uzyska takiej dominacji, jaka była udziałem Schumachera i Ferrari. Rekordzista wszech czasów przekonał się, że nie warto było wracać, choć oczywiście błędem tej decyzji nazwać nie można. Jego konto z pewnością na tym nie ucierpiało, a kibice i tak pamiętać będą o latach świetności. Nadszedł jednak czas, aby ustąpić miejsca młodszym # po raz drugi w karierze.

Przejść na emeryturę chciał już sześć lat temu, po zwycięstwie w Grand Prix Włoch. Stwierdził wtedy, że poświęci swój czas rodzinie i podziękował jej - a także zespołowi Ferrari - za wsparcie. O swoich najbliższych, przede wszystkim o żonie, nie zapomniał także i teraz - przyznając jednocześnie, że trzyletnia przygoda z Mercedesem nie przyniosła sukcesów. - Bez wątpienia nie udało nam się osiągnąć zakładanych celów i zbudować mistrzowskiego samochodu - przyznał.

Pozostało jeszcze 82% artykułu
Sport
Sportowcy spotkali się z Andrzejem Dudą. Chodzi o ustawę o sporcie
Sport
Czy Andrzej Duda podpisze nowelizację ustawy o sporcie? Jest apel do prezydenta
Sport
Dlaczego Kirsty Coventry wygrała wybory i będzie pierwszą kobietą na czele MKOl?
Sport
Długi cień Thomasa Bacha. Kirsty Coventry nową przewodniczącą MKOl
Materiał Partnera
Konieczność transformacji energetycznej i rola samorządów
SPORT I POLITYKA
Wybory w MKOl. Czy Rosjanie i Chińczycy wybiorą następcę Bacha?