Vettela nie dogoni nikt

Kierowca Red Bulla wygrał Grand Prix Japonii i raczej nic już nie pozbawi go czwartego tytułu z rzędu.

Publikacja: 13.10.2013 21:23

Sebastian Vettel na podium w Japonii: to już jego dziewiąte zwycięstwo w tym sezonie, piąte z rzędu

Sebastian Vettel na podium w Japonii: to już jego dziewiąte zwycięstwo w tym sezonie, piąte z rzędu

Foto: AP

Na torze Suzuka pachniało sensacją, ale skończyło się jak zwykle. Sebastiana Vettela nie powstrzymała ani awaria w kwalifikacjach, ani bohaterski występ Romaina Grosjeana, ani – tym bardziej – wysiłki drugiego kierowcy Red Bulla Marka Webbera. Mistrz świata wywalczył drugie pole startowe, mimo usterki dodającego mocy systemu KERS. Uległ tylko o 0,1 sekundy Webberowi, choć brak „dopalacza” powoduje straty sięgające nawet pół sekundy na okrążeniu.

Na starcie duet Red Bulla dał się zaskoczyć ruszającemu z czwartego pola Grosjeanowi. – Myślałem, że dzisiaj nadeszła pora na moje pierwsze zwycięstwo – mówił kierowca Lotusa. Prowadził do pierwszego zjazdu po nowe opony, a nadzieje na pierwszy francuski triumf od wygranej Oliviera Panisa w Grand Prix Monako 1996 zgasili specjaliści od strategii z Red Bulla. Użyli Webbera jako przynęty, zmieniając mu strategię z dwóch na trzy postoje. Lotus musiał reagować na wcześniejsze zjazdy Australijczyka, a tymczasem Vettel maksymalnie opóźnił swój ostatni zjazd. Wyprzedził Grosjeana, korzystając z przewagi nowych opon, a po trzecim zjeździe zespołowego partnera objął prowadzenie i nie oddał go do mety. Webber po ostatniej zmianie kół poradził sobie z Grosjeanem, ale taktyka zespołu nie zrobiła na nim większego wrażenia.

– Trzy postoje... może to nie było zupełnie absurdalne, ale na pewno bardzo ryzykowne – mówił po wyścigu. – Jeszcze po pierwszym pit stopie planowaliśmy dwa zjazdy. Dopiero na 25. okrążeniu usłyszałem, że jedziemy na trzy. Spytałem, czy to na pewno dobra decyzja, i usłyszałem, że tak. Wcześniej sądziłem, że pokonamy Grosjeana dzięki wcześniejszym zjazdom.

Francuza ostatecznie udało się wyprzedzić, ale Webber nie zdołał wywalczyć dziesiątego w karierze zwycięstwa. Szans na nie ma coraz mniej, bo po sezonie 2013 opuszcza Formułę 1 i przenosi się do wyścigów długodystansowych. Tymczasem jego zespołowy partner niemal zapewnił sobie czwarty z rzędu mistrzowski tytuł.

Świętowałby go już w Japonii, gdyby nie czwarta pozycja Fernando Alonso. Szanse kierowcy Ferrari są jednak teoretyczne. – Nawet gdyby Sebastian nie ukończył pozostałych czterech wyścigów, to i tak musiałbym je wszystkie wygrać – mówi Hiszpan. – To tylko kwestia czasu. Prędzej czy później zapewni sobie tytuł, a wtedy uścisnę mu dłoń. My skupiamy się już tylko na walce z Mercedesem o wicemistrzostwo konstruktorów.

– Jeśli chodzi o mistrzostwa, to mamy dużą przewagę, ale musimy cały czas mocno pracować – powiedział Vettel. – Sytuacja wygląda bardzo dobrze na tym etapie, ale tytuł jeszcze nie jest przypieczętowany.

Za dwa tygodnie w Indiach Vettelowi do szczęścia wystarczy piąte miejsce. Niemiec w dwóch dotychczas rozegranych wyścigach na torze Buddh prowadził za każdym razem od startu do mety, a w tym roku jeszcze nie finiszował na pozycji niższej niż czwarta. Kolejny mistrzowski tytuł jest już zatem formalnością.

Grand Prix Japonii:


1. S. Vettel (Niemcy, Red Bull) 1:26.49,301; 2. M. Webber (Australia, Red Bull) strata 7,129; 3. R. Grosjean (Francja, Lotus) strata 9,910.

Klasyfikacja generalna kierowców


1. Vettel 297 pkt; 2. F. Alonso (Hiszpania, Ferrari) 207; 3. K. Raikkonen (Finlandia, Lotus) 177.

Konstruktorzy:


1. Red Bull Renault 445 pkt; 2. Ferrari 297; 3. Mercedes 287.

Na torze Suzuka pachniało sensacją, ale skończyło się jak zwykle. Sebastiana Vettela nie powstrzymała ani awaria w kwalifikacjach, ani bohaterski występ Romaina Grosjeana, ani – tym bardziej – wysiłki drugiego kierowcy Red Bulla Marka Webbera. Mistrz świata wywalczył drugie pole startowe, mimo usterki dodającego mocy systemu KERS. Uległ tylko o 0,1 sekundy Webberowi, choć brak „dopalacza” powoduje straty sięgające nawet pół sekundy na okrążeniu.

Na starcie duet Red Bulla dał się zaskoczyć ruszającemu z czwartego pola Grosjeanowi. – Myślałem, że dzisiaj nadeszła pora na moje pierwsze zwycięstwo – mówił kierowca Lotusa. Prowadził do pierwszego zjazdu po nowe opony, a nadzieje na pierwszy francuski triumf od wygranej Oliviera Panisa w Grand Prix Monako 1996 zgasili specjaliści od strategii z Red Bulla. Użyli Webbera jako przynęty, zmieniając mu strategię z dwóch na trzy postoje. Lotus musiał reagować na wcześniejsze zjazdy Australijczyka, a tymczasem Vettel maksymalnie opóźnił swój ostatni zjazd. Wyprzedził Grosjeana, korzystając z przewagi nowych opon, a po trzecim zjeździe zespołowego partnera objął prowadzenie i nie oddał go do mety. Webber po ostatniej zmianie kół poradził sobie z Grosjeanem, ale taktyka zespołu nie zrobiła na nim większego wrażenia.

Sport
Sportowcy spotkali się z Andrzejem Dudą. Chodzi o ustawę o sporcie
Sport
Czy Andrzej Duda podpisze nowelizację ustawy o sporcie? Jest apel do prezydenta
Sport
Dlaczego Kirsty Coventry wygrała wybory i będzie pierwszą kobietą na czele MKOl?
Sport
Długi cień Thomasa Bacha. Kirsty Coventry nową przewodniczącą MKOl
Materiał Partnera
Konieczność transformacji energetycznej i rola samorządów
SPORT I POLITYKA
Wybory w MKOl. Czy Rosjanie i Chińczycy wybiorą następcę Bacha?