Hitem tej serii spotkań był pojedynek mistrza Polski, SPAR Falubazu Zielona Góra, z wicemistrzem, Unibaksem Toruń. Podtekstów w tym meczu nie brakowało. Unibax odmówił jazdy w ubiegłorocznym finale, Falubaz zdobył złoto dzięki walkowerowi. W efekcie tamtej sytuacji zielonogórski klub odmówił wstępu na niedzielne spotkanie toruńskim działaczom, argumentując, że nie jest w stanie zapewnić im bezpieczeństwa.
Wojna trwała poza torem, kibice spodziewali się, że na nim będzie podobnie. Falubaz miał udowodnić, że zdobyłby mistrzowski tytuł również po sportowej walce. I tak też się stało. Ale chyba niewiele osób przypuszczało, że mecz dwóch najlepszych drużyn w Polsce będzie tak jednostronny. Zespół z Zielonej Góry wygrał 53:37.
Taki wynik bardzo mocno komplikuje sytuację Unibaksu, który zajmuje ostatnie miejsce w tabeli i ma minus sześć punktów. Jeżeli przedsezonowe zapowiedzi o włączeniu się do wyścigu o mistrzowską koronę mają się sprawdzić, zespół z Torunia nie może pozwolić sobie na jakąkolwiek porażkę.
Drugim hitem tej kolejki był mecz drużyn, które w dwóch pierwszych kolejkach nie poniosły porażki. Grupa Azoty Unia Tarnów podejmowała Stal Gorzów. Unia (a raczej jej tor) pokonała Stal 59:31. O końcowym wyniku na dobrą sprawę przesądził już początek meczu. Goście nie mogli znaleźć odpowiednich ustawień na twardej tarnowskiej nawierzchni. Dopiero w ósmym biegu Krzysztof Kasprzak zdobył dla Stali trzy punkty (wcześniej wyścig juniorów wygrał Adrian Cyfer). Zawodnik Unii Artiom Łaguta przyznał, że nie spodziewał się, że jego zespół sprawi rywalom aż takie lanie.
W Gdańsku Renault Zdunek Wybrzeże mierzyło się z KantorOnline Włókniarzem Częstochowa. Gospodarze, którzy w pierwszej serii spotkań niespodziewanie pokonali na swoim torze Unibax Toruń, chcieli zaskoczyć także i tym razem. Ale żużlowcy Włókniarza także mieli coś do udowodnienia. Do tej pory nie wygrali żadnego meczu, w Gdańsku miało przyjść przełamanie. Swój cel osiągnęli gości. Włókniarz wygrał 56:34.