Już w piątek, na pierwszym z alpejskich etapów, Majka pokazał, że odzyskał formę z Giro d'Italia, które ukończył na szóstej pozycji. Na 20-kilometrowym podjeździe pod Chamrousse wyprzedził go tylko lider wyścigu Vincenzo Nibali. Dzień później dał popis. Zaatakował w pojedynkę osiem kilometrów przed metą. Tym razem Nibali nie był w stanie go dogonić. Przyjechał 24 sekundy za Majką.
To było dopiero drugie zwycięstwo etapowe Polaka w 111-letniej historii Wielkiej Pętli. W 1993 roku w pirenejskiej stacji Saint-Lary-Soulan wygrał Zenon Jaskuła, który później w klasyfikacji generalnej zajął trzecie miejsce. Majka nie ma szans na tak wysoką pozycję w tym roku (traci ponad półtorej godziny do prowadzącego), ale w przyszłości jak najbardziej. – To zawodnik, który może wygrać wielki tour – mówi dyrektor sportowy jego grupy, Duńczyk Bjarne Riis.