Hamilton liderem

Spektakularne nocne zawody o Grand Prix Singapuru wygrał Lewis Hamilton, który po raz pierwszy od majowego wyścigu w Hiszpanii objął prowadzenie w mistrzostwach.

Publikacja: 21.09.2014 21:05

Hamilton liderem

Foto: AFP

Emocjonująco zrobiło się jeszcze przed startem. Nico Rosberg, który przegrał batalię o pole position różnicą zaledwie 0,007 sekundy – czyli 33,5 centymetra przy średniej prędkości okrążenia przekraczającej 170 km/godz – miał kłopoty z wybieraniem biegów w swoim Mercedesie. Mechanicy w pośpiechu wymienili kierownicę, czyli centrum dowodzenia całym samochodem, ale problemy nie ustępowały.

Rosberg, który przed przyjazdem do Singapuru miał 22 punkty przewagi nad Hamiltonem, nie zdołał ruszyć na okrążenie rozgrzewkowe i musiał rozpocząć wyścig z alei serwisowej, z szarego końca. Elektronika w jego samochodzie wariowała: system zmiany biegów przerzucał po dwa przełożenia naraz, a poza samymi łopatkami do sterowania skrzynią inne funkcje na kierownicy nie działały.

– Odkryliśmy, że przetarła się wiązka kabli w kolumnie kierownicy – tłumaczył potem szef zespołu Toto Wolff.

– Nie jest miło, kiedy samochód nie rusza nawet na okrążenie rozgrzewkowe. Mieliśmy nadzieję, że uda się usunąć usterkę, bo raz wszystko działało, a raz nic – żalił się były już lider klasyfikacji mistrzostw świata, który resztę wyścigu spędził na stanowisku dowodzenia Mercedesa, obserwując jazdę swojego zespołowego partnera po siódme w tym sezonie zwycięstwo.

Mimo ogromnej przewagi sprzętowej Hamilton musiał się trochę napracować, by wywieźć z ulicznego toru maksymalną zdobycz punktową. Tylko zwycięstwo dawało mu prowadzenie w mistrzostwach – z przewagą trzech punktów nad Rosbergiem – i Anglik nie zamierzał wypuszczać takiej okazji z rąk. Musiał jednak błysnąć doskonałym tempem na zużytym ogumieniu w drugiej połowie wyścigu i wypracować sobie prawie pół minuty przewagi, aby zjechać na zmianę opon.

Kiedy w połowie wyścigu Sergio Perez najechał na Adriana Sutila, sędziowie zarządzili neutralizację, bo trzeba było posprzątać z toru szczątki przedniego skrzydła samochodu Meksykanina. Jadący za Hamiltonem Sebastian Vettel i Daniel Ricciardo już wcześniej wywiązali się z regulaminowego obowiązku i założyli twardsze opony, a walczący z duetem Red Bulla Fernando Alonso zjechał na zmianę tuż po wyjeździe samochodu bezpieczeństwa na tor. Lider wyścigu pozostał na miększych oponach, a neutralizacja wymazała jego przewagę.

Po wznowieniu rywalizacji Hamilton musiał odskoczyć od Vettela i spółki na prawie 30 sekund, aby po założeniu twardszych opon wrócić na tor bez straty prowadzenia. Początkowo zyskiwał aż po trzy sekundy na każdym okrążeniu, ale zadania nie ułatwiało mu szybciej zużywające się miększe ogumienie. W końcu zaczął nerwowo pytać przez radio, czy może już zjeżdżać, ale inżynier uspokajał go i nakazywał dalszą jazdę.

Osiem okrążeń przed końcem srebrny Mercedes zjechał wreszcie na stanowisko serwisowe, ale po zmianie opon wrócił na tor pomiędzy zawodnikami Red Bulla. – Wiedziałem, że mam przewagę dzięki świeżemu ogumieniu – mówił potem Hamilton, który po kolejnym kółku jechał już na czele i do mety trwającego dwie godziny morderczego wyścigu zwiększył przewagę do ponad 13 sekund. Nie zamierzał jednak przesadnie świętować z okazji 29. wygranej w karierze i drugiej na ulicach Singapuru. – Sezon jest jeszcze długi – skwitował nowy lider punktacji.

Obok niego na podium stanęli kierowcy Red Bulla. Druga lokata Vettela to najlepszy jak dotąd jego wynik w tym sezonie. Urzędujący mistrz świata wygrał trzy poprzednie edycje nocnego wyścigu, ale w tym roku idzie mu wyraźnie słabiej i nawet pokonanie zespołowego partnera Daniela Ricciardo jest rzadkością. Po tym wyścigu czterokrotny mistrz awansował w punktacji z szóstego na piąte miejsce, a trzecią lokatę zajmuje jego kolega z Red Bulla, który w Singapurze mimo kłopotów z systemem odzyskiwania energii obronił najniższy stopień podium przed zakusami Fernando Alonso z Ferrari.

Do końca sezonu pozostaje jeszcze pięć wyścigów, a w ostatnim z nich – Grand Prix Abu Zabi – będzie do zdobycia dwa razy więcej punktów niż w poprzednich rundach. Ten kontrowersyjny pomysł zapewni emocje do samego końca, ale i tak o losach tytułu może zadecydować kapryśna technika.

– Musimy popracować nad bezawaryjnością, bo to nasz najsłabszy punkt – mówił rozczarowany Rosberg. Jego defekt bynajmniej nie poprawił humoru Hamiltonowi, który w tym sezonie miał już pecha z technicznymi chochlikami. Jeśli coś się dzieje w jednym z dwóch – w założeniu identycznych – samochodów wyścigowych, to w drugim egzemplarzu też może dojść do kosztownej w kontekście punktów usterki. Kolejna runda mistrzostw świata Formuły 1 odbędzie się za dwa tygodnie na japońskim torze Suzuka.

Grand Prix Singapuru

1. L. Hamilton (Wielka Brytania, Mercedes) 2:00.04,795

2. S. Vettel (Niemcy, Red Bull Renault) strata 13,534 sekundy

3. D. Ricciardo (Australia, Red Bull Renault) strata 14,273 sekundy

Klasyfikacja generalna kierowców

1. Hamilton 241 pkt

2. N. Rosberg (Niemcy, Mercedes) 238

3. Ricciardo 181

Klasyfikacja generalna konstruktorów

1. Mercedes 479 pkt

2. Red Bull Renault 305

Sport
Sportowcy spotkali się z Andrzejem Dudą. Chodzi o ustawę o sporcie
Sport
Czy Andrzej Duda podpisze nowelizację ustawy o sporcie? Jest apel do prezydenta
Sport
Dlaczego Kirsty Coventry wygrała wybory i będzie pierwszą kobietą na czele MKOl?
Sport
Długi cień Thomasa Bacha. Kirsty Coventry nową przewodniczącą MKOl
Materiał Partnera
Konieczność transformacji energetycznej i rola samorządów
SPORT I POLITYKA
Wybory w MKOl. Czy Rosjanie i Chińczycy wybiorą następcę Bacha?