Reklama

Przebudzenie Arkadiusza Milika

Chelsea wygrała ze Swansea 4:2, Arsenal zremisował z Manchesterem City 2:2. Derby Madrytu dla Atletico. Arkadiusz Milik bohaterem Ajaksu.
Diego Costa zdobył dla Chelsea trzy bramki

Diego Costa zdobył dla Chelsea trzy bramki

Foto: AFP

Kiedy miesiąc temu Arsenal rozbił City 3:0, zdobywając drugie w ciągu kilku miesięcy trofeum – Tarczę Wspólnoty, można było narzekać na brak emocji. W sobotę w lidze nie zabrakło niczego: były walka, kombinacyjne akcje, piękne gole i dramaturgia. Były wygrane pojedynki Wojciecha Szczęsnego z Davidem Silvą i Edinem Dżeko, ale i nieporozumienie między polskim bramkarzem i Mathieu Flaminim, które dało rywalom punkt. Był wreszcie niepodyktowany dla Manchesteru rzut karny za zagranie piłki ręką przez Jacka Wilshere'a.

SkySports ocenił Szczęsnego na 7, podobnie jak Łukasza Fabiańskiego (najwyżej w Swansea), który o sobotnim meczu z Chelsea będzie chciał jak najszybciej zapomnieć. Puścił cztery bramki, marnym pocieszeniem jest to, że przy żadnej z nich nie zawinił.

Swansea miało w Londynie pokazać, że nieprzypadkowo dotrzymuje kroku liderowi ze Stamford Bridge. Już w 11. minucie Łabędzie objęły prowadzenie po samobójczym trafieniu Johna Terry'ego, ale jeszcze przed przerwą wyrównał Diego Costa. W drugiej połowie naturalizowany przez Hiszpanów Brazylijczyk wbił dwa kolejne gole, jednego dołożył debiutant z Francji Loic Remy i skończyło się na 4:2 dla Chelsea. Swansea spadło na trzecie miejsce, na drugie awansowała Aston Villa po wyjazdowym zwycięstwie nad Liverpoolem 1:0. Od dna zaczyna się odbijać Manchester United, pokonał Queens Park Rangers 4:0. Ciężko uwierzyć, ale to dopiero pierwsza wygrana MU pod ręką Louisa van Gaala.

Z Costą czy bez – Atletico wciąż w Hiszpanii za mocne dla Realu. Mistrzowie trzeci raz z rzędu (licząc finał Pucharu Króla 2013) zwyciężyli na Santiago Bernabeu (2:1), dzięki bramce wprowadzonego pół godziny przed końcem Ardy Turana. I to bez Diego Simeone na ławce, zdyskwalifikowanego na osiem meczów.

Carlo Ancelotti tłumaczy, że jego Real jest jak pojazd z silnikiem Diesla: potrzebuje czasu, by się rozpędzić. Kibice Królewskich powoli tracą cierpliwość, piłkarzy żegnały gwizdy. Trzy punkty w trzech spotkaniach – to za mało jak na triumfatora Ligi Mistrzów i drużynę, w którą pompuje się setki milionów euro.

Reklama
Reklama

W Madrycie z zazdrością patrzą na Barcelonę, która nie dość, że jest liderem z kompletem punktów, to nie straciła jeszcze gola. Zwycięstwo nad Athletikiem Bilbao (2:0) to zasługa Neymara, który strzelił dwie bramki, i Leo Messiego, który dwukrotnie asystował. Trener Luis Enrique mówi o Argentyńczyku, że robi sztuczki, których nie można zobaczyć na PlayStation.

Franck Ribery powrót do składu Bayernu po kontuzji uczcił golem w meczu ze Stuttgartem (2:0). Asystował Robert Lewandowski. Już sparingi pokazały, że polsko-francuska współpraca układa się znakomicie.

Dortmund z otwartymi ramionami przywitał Shinjiego Kagawę. Japończyk wypełnił w pomocy Borussii lukę po kontuzjowanych Marco Reusie i Jakubie Błaszczykowskim. W spotkaniu z Freiburgiem (3:1) miał udział przy pierwszej bramce, drugą zdobył sam. – Myślę, że czegoś się w Manchesterze United nauczyłem. Może teraz zobaczycie nowego Kagawę – skomentował gwiazdor reprezentacji Japonii.

Dwa pierwsze gole dla Ajaksu Amsterdam strzelił Arkadiusz Milik, który przez ostatnie tygodnie nie podnosił się z ławki rezerwowych. Milik poprowadził zespół do zwycięstwa nad Heraclesem (2:1) i został wybrany na piłkarza meczu. Ale w środę, w spotkaniu Ligi Mistrzów z PSG, będzie musiał ustąpić na boisku miejsca Kolbeinnowi Sigthorssonowi.

Piłka nożna
Liga Mistrzów. Rekordy Roberta Lewandowskiego i Mohameda Salaha, Liverpool odrobił straty
Materiał Promocyjny
Jedna rata i większa kontrola nad budżetem domowym?
Materiał Promocyjny
PR&Media Days 2026
Piłka nożna
Irańskie piłkarki wracają do kraju. Koniec śledzonej przez świat podróży
Piłka nożna
Senegal po dwóch miesiącach „przegrał” wygrany finał. Maroko mistrzem Afryki
Piłka nożna
Liga Mistrzów. W Lizbonie wierzą w cuda, Real i PSG pokazały moc
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama