Spór o program SAFE wykracza poza rytualny polityczny spór między rządzącymi a opozycją. PiS nie sprzeciwia się temu unijnemu instrumentowi tylko dlatego, że chce włożyć kij w szprychy rządowi Donalda Tuska. Nie jest też oczywiście tak – jak pisze sam premier – że PiS głosuje „przeciw bezpieczeństwu Polski”. Istotą problemu jest to, że PiS widzi zagrożenie tam, gdzie rząd widzi szansę.
Spór o SAFE. Z czego wynika sprzeciw PiS?
Postawa PiS wynika z głębokiej nieufności wobec UE, a przede wszystkim wobec Niemiec, które według PiS używają Unii Europejskiej do podporządkowania sobie Europy. Z tej perspektywy SAFE, który niewątpliwie pogłębia europejską integrację w wymiarze tak istotnym jak polityka obronności i bezpieczeństwa, który wiąże beneficjentów silnie ze Wspólnotą poprzez zależność o charakterze finansowym, jest według PiS zagrożeniem. PiS traktuje bowiem procesy zachodzące w UE jako grę o sumie zerowej. Jeśli więc Niemcy korzystają na SAFE dwojako – po pierwsze pogłębiając integrację, a po drugie przejmując część tych środków poprzez zamówienia dla niemieckiego przemysłu zbrojeniowego – to znaczy, że inni (patrz Polska) muszą tracić. Ergo, trzeba podstawić im nogę.
Czytaj więcej
Wpis ambasadora RFN o programie SAFE rozpalił polską prawicę, która mówi o zagrożeniu suwerenności i niemieckich interesach, rząd wskazuje na milia...
SAFE służy Niemcom, ale służy też Polsce
Sęk w tym, że sama idea UE zakłada, że stosunki między jej członkami nie muszą opierać się na grze o sumie zerowej. Unia Europejska zakłada bowiem istnienie ponadnarodowego, europejskiego interesu, którego realizacja służy wszystkim członkom. W przypadku SAFE tak właśnie jest. Czy pogłębienie integracji służy Niemcom? Niewątpliwie. Ale służy też Polsce – bo w warunkach nowego koncertu mocarstw Europa musi działać jak jeden organizm, albo zostanie rozegrana, a jej członkom pozostanie wybór patrona. Czy wzmocnienie niemieckiego przemysłu obronnego służy Polsce? To nieco bardziej złożona kwestia, ale w obecnej sytuacji może służyć, pod warunkiem, że równolegle będziemy zwiększać potencjał własnego przemysłu (czemu program SAFE też ma służyć). Rozwój polskiego przemysłu obronnego jest korzyścią oczywistą. A jaką korzyść Polska może czerpać z rozwoju niemieckiego przemysłu obronnego? Tu wracamy do koncepcji paneuropejskiego interesu.
Czytaj więcej
Sejm przyjął ustawę dotyczącą instrumentu pożyczkowego SAFE, w ramach którego mamy pożyczyć ponad 180 mld zł na projekty obronne. Opozycja głosował...
W historii relacji polsko-niemieckich często interesy obu stron były sprzeczne, ale obecnie stoimy po tej samej stronie cywilizacyjnego starcia, mierząc się z tym samym zagrożeniem ze strony imperialnej Rosji. W takim układzie ewentualne wpadnięcie Polski w rosyjskie szpony zwiększa bezpośrednio zagrożenie sąsiednich Niemiec – ergo mają one interes w tym, by swoim potencjałem wzmacniać obronność Polski (tu w grę wchodzi nie tylko paneuropejski interes, ale nawet egoistyczny interes narodowy Niemiec). Ba, Niemcy mają w tym, by Polska była w stanie stawić opór Rosji interes większy niż USA – bo dla tych drugich Polska w rosyjskiej strefie wpływów nie stanowi egzystencjalnego zagrożenia, jak dla Niemiec, które przy takim scenariuszu mają Rosję u swoich granic. Nota bene, dlatego Polska musi wzmacniać europejski filar bezpieczeństwa – bo gdy będzie on odpowiednio mocny, da gwarancję jeszcze stabilniejszą niż amerykański. Amerykanie mogą opuścić Europę, Europa Europy raczej nie opuści.