„Nie ma żadnych spisanych dokumentów, po prostu setki lat temu przybiła tam łódź, ale nasze łodzie też tam przybijały” – tak prezydent USA miał tłumaczyć zamiary przyjęcia Grenlandii w liście, który otrzymał od niego szef norweskiego rządu Jonas Gahr Støre. To wszystko świat już przerabiał kilkanaście lat temu.
W podobnym stylu Władimir Putin tłumaczył aneksję Krymu, który przed rosyjską okupacją również był autonomią należącą do Ukrainy (Autonomiczna Republika Krymu). Bezskutecznie próbował przekupić autochtonów (Tatarów krymskich) i mimo obecności tam rosyjskiej Floty Czarnomorskiej Anschluss tłumaczył względami bezpieczeństwa Rosji. To Putin pogwałcił w 2014 r. porządek międzynarodowy i zaczął burzyć powojenną architekturę świata. Trump najwyraźniej postanowił tę chwiejącą się konstrukcję dobić i dzisiaj znajduje się o krok od decyzji, która nie dotyczy wyłącznie Grenlandii. Siłowe przyjęcie wyspy doprowadziłoby zapewne do rozwiązania NATO i postawiłoby pod znakiem zapytania bezpieczeństwo wszystkich krajów, które Rosja uważa za część swojej dawnej strefy wpływów.
Donald Trump i Władimir Putin - najważniejsze daty
Donald Trump siłą przejmie Grenlandię? Co zrobiłaby Rosja Władimira Putina?
– Zgodnie z pierwotnym planem Federacja Rosyjska miała być gotowa do rozpoczęcia działań w 2030 r. Obecnie plany zostały skorygowane i zrewidowane w kierunku skrócenia terminów do 2027 r. – tak o możliwej agresji Rosji na Europę mówił w grudniu w rozmowie z portalem LB.ua ówczesny szef ukraińskiego wywiadu wojskowego (a obecnie szef prezydenckiego biura w Kijowie) gen. Kyryło Budanow. Wprost wskazywał na planowaną przez Rosjan okupację państw bałtyckich i możliwe uderzenia w terytorium Polski w ramach kampanii wojskowej „bez zajmowania terytorium”.
Wyobraźmy sobie następującą sytuację. Donald Trump z jakichś powodów decyduje się na siłowe zajęcie Grenlandii i wypycha stamtąd żołnierzy kilku państw Sojuszu, które ostatnio odważyły się w sposób symboliczny wesprzeć Danię (zresztą kilkunastu niemieckich żołnierzy już wycofano do Berlina). Dochodzi do paraliżu NATO. W tym samym momencie Rosja (np. z terytorium Białorusi) uderza w Litwę, odcinając tym samym połączenie lądowe państw bałtyckich z resztą Europy i argumentując to np. koniecznością obrony mieszkańców Królewca.
Czytaj więcej
Po tym, jak Donald Trump po raz kolejny wyraził zainteresowanie pozyskaniem Grenlandii przez USA, na ulice Kopenhagi wyszły tysiące protestujących....
Które z państw europejskich wypowie Rosji wojnę w sytuacji, gdy NATO już nie będzie w stanie podejmować wspólnych decyzji? Nietrudno też się domyślić, że argumentacja Putina po ewentualnym uderzeniu (nigdy nie robi tego przed) na państwa bałtyckie będzie zbieżna z argumentacją Trumpa, który w tym samym momencie zapewne będzie przemawiał w grenlandzkiej stolicy Nuuk.
– Rosja może chcieć przetestować NATO w momencie, kiedy uzna, że Sojusz nie jest w stanie podejmować wspólnych decyzji. A siłowe amerykańskie zajęcie Grenlandii byłoby końcem spójności NATO. Gdyby do tego doszło, stworzyłoby to warunki do tego, by Rosja uderzyła w kraje bałtyckie. W takim przypadku Putin musiałby zmobilizować wszystkie swoje rezerwy, gdyż obecnie militarnie nie jest do tego przygotowany – mówi ppłk rez. Maciej Korowaj, były oficer Służby Wywiadu Wojskowego, ekspert Instytutu Wschodniej Flanki Uniwersytetu w Białymstoku.
– Myślę, że do siłowego przyjęcia Grenlandii przez USA nie dojdzie, a naciski na Danię służą temu, by na lepszych warunkach korzystać z dostępności Grenlandii pod względem militarnym i gospodarczym niż te wynegocjowane w 1951 r. Poza tym Amerykanie są silni swoimi sojusznikami na świecie i takie działania podkopują te sojusze. Dla Ameryki przyniosłyby one więcej szkody niż pożytku – uważa.
Jak Rosja może wykorzystać Białoruś?
Dziwnie się składa, że kilka dni temu, na polecenie Aleksandra Łukaszenki, nagle rozpoczęto zakrojoną na szeroką skalę kontrolę Sił Zbrojnych Białorusi. Dyktator zapowiedział nawet, że w najbliższych dniach osobiście sprawdzi gotowość bojową wielu jednostek. Zjawić się ma bez zapowiedzi, nie zważając na dwudziestostopniowe mrozy. Z czym jest związane takie wzmożenie reżimu w Mińsku?
– Na tzw. bałtyckim kierunku wszystko mają przygotowane. Pochodzący z Rosji były szef MSW Jurij Karajew zarządza dzisiaj obwodem grodzieńskim i to przez niego szła cała fala nielegalnej imigracji. Tam też trwa przegrupowanie niektórych jednostek. Z czym to jest związane? Niczego nie można wykluczać – mówi „Rzeczpospolitej” Siarhiej Bulba, mieszkający w Polsce niezależny białoruski ekspert wojskowy.
Czytaj więcej
20 stycznia 2025 r. nowy prezydent zapowiedział „złoty wiek” Stanów Zjednoczonych. Rok później już tylko co trzeci Amerykanin mu ufa.
– Ponad 5 tys. żołnierzy Sił Operacji Specjalnych, którym jest wszystko jedno, z kim walczyć. Do tego dochodzą oddziały do zadań specjalnych, które w ostatnich latach tworzono na Białorusi (w Grodnie, Brześciu i Homlu – red.). Putin miałby kogo wykorzystać na Białorusi do swoich celów i Łukaszenko dowiedziałby się o tym post factum z kanałów w Telegramie – twierdzi.
Powody do niepokoju może mieć też Kaukaz Południowy, a w szczególności umykająca od kilku lat Rosji Armenia, o potrzebie podbicia jej wspominał niedawno naczelny rosyjski propagandysta Władimir Sołowiow. W odróżnieniu od państw bałtyckich władze w Erywaniu nie mogą liczyć na to, że ktoś przyjdzie z odsieczą.
– Znacznie łatwiej jednak Rosjanom byłoby uderzyć na Kaukazie Południowym niż w państwach bałtyckich. Europę jednak pod względem takiego zagrożenia ze strony Rosji postawiłbym na drugim miejscu – mówi ppłk Korowaj.